Książka na Walentynki

Książki i filmy o miłości na Walentynki

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami. Co roku w kalendarzu pojawia się święto miłości. A czy istnieje częściej opisywany w książkach temat, niż miłość właśnie?

Dlatego z okazji Walentynek 2022 zapraszam Was na przegląd książek o miłości ❤ cały cykl znajdziecie również na moim Instagramie.

#1 “Duma i uprzedzenie” Jane Austen

grafika: Anna Mitura

“Duma i uprzedzenie” to klasyk literatury kobiecej i literatury miłosnej. Akcja rozgrywa się we dworku rodziny Bennet w XIX-wiecznej Anglii. Sielankowe krajobrazy, pełne spokoju popołudnia i rodzinne perypetie nadają książce błogi klimat.

Główny wątek dotyczy relacji panny Elizabeth Bennet i pana Darcy’ego. On – dumny, ona – uprzedzona. Jane Austen wspaniale stworzyła obie postaci, mistrzowsko kierując uczuciami czytelnika względem nich.

Na Walentynki świetnie nada się także ekranizacja “Dumy i uprzedzenia”. Sześcioodcinkowy mini serial lub film pełnometrażowy w reżyserii Joe Wright do obejrzenia na Netflixie, HBO GO, Canal+

Elizabeth szybko odzyskała dobry humor i zapragnęła, aby Darcy powiedział jej, dlaczego się w niej zakochał.

– Jak to się mogło stać? – pytała go.- Jestem w stanie zrozumieć rozwój twojego uczucia, ale gdzie i kiedy był początek?

– Nie potrafię określić dokładnego czasu, miejsca czy słów, jakie stanęły u podstawy mego uczucia. To było zbyt dawno temu. Znajdowałem się już w środku, kiedy uświadomiłem sobie, że się w ogóle zaczęło. (…) Podobała mi się twoja spostrzegawczość i bezpośredniość.

(…)

– Mogłeś być bardziej rozmowny, kiedy przyszedłeś na obiad.

– Mógłbym, gdybym cię tak bardzo nie kochał

“Duma i uprzedzenie” jane austen

#2 “Jeden Dzień” David Nicholls

grafika: Anna Mitura

“15 lipca 1988. Emma i Dexter spotykają się w noc po ceremonii zakończenia studiów. Jutro każde pójdzie własną drogą. Gdzie będą w ten dzień za rok? Za dwa lata? I każdego następnego roku?” czytamy na okładce książki “Jeden dzień”.

Nie jest to jednak historia, która wydarza się w jeden dzień. To opowieść o powstawaniu więzi, relacji i zrozumieniu, że właśnie z tym człowiekiem łączy mnie coś, co jest warte więcej niż wszystko, co było dotychczas.

Banalna i stara jak świat bajka o tym, jak jej dobro i ambicja zmieniają jego egocentryzm i hedonizm. Zakończenie jednak wcale banalne nie jest. Nie mogę go zdradzić, jednak to właśnie ono pokazuje, że więzi oddziałują i kształtują ludzi poza czasem i przestrzenią.

Jedna z moich ulubionych książek o miłości. Wzrusza, skłania do refleksji, na moment łamie serce.

W Walentynkowy wieczór można też obejrzeć film “Jeden dzień” w reżyserii Lone Scherfig, z Anne Hathaway i Jimem Strugessem w rolach głównych. Film dostępny na Canal+ online, Prime Video i vod.pl

Niewiele mówili o wzajemnych swych uczuciach; bo miłe słówka i gorące frazesy były prawdopodobnie zbyteczne u tak wypróbowanych starych przyjaciół.

z dala od hałaśliwego tłumu, Thomas Hardy. Cytat z początku części czwartej “Jednego Dnia”

#3 “Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze”

grafika: Anna Mitura

Miłość jest nie tylko piękna i wzniosła. Miłość jest trudna. Budowanie relacji jest skomplikowane. Związki się rozpadają, ludzie rozstają. Tak jak Osiecka i Przybora.

“Listy na wyczerpanym papierze” to zbiór listów Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory, dokumentujących ich miłość. Oboje są ikonami polskiej powojennej kultury. Ona – autorka tekstów i piosenek. On – piosenkarz, tekściarz, Starszy Pan. W tych listach są zwykli, tacy jak każdy. Smutni, pragnący kochania i bycia kochanymi. Widzimy ich wady, trudności i nieporadność w tak, mogłoby się wydawać, błahej sprawie, jaką jest bycie z drugim człowiekiem.

“Listy na wyczerpanym papierze” to lektura piękna, smutna, poruszająca. Czytałam ją wiele lat temu. Została ze mną na zawsze.

Drogi Jeremi –

(…) I stało się coś okropnego: wszystkie formy pośrednie są między nami niemożliwe.

Właściwie “wszystko” albo “nic” (…)

W moim wieku to już nie ma sensu.

Więc proszę Cię, trochę płacząc: Nie dzwoń już do mnie.

Już nigdy nie zobaczysz mych oczu za mgłą, odchodzę smutna, zła

Agnieszka”

“Agnieszki osieckiej i jeremiego przybory listy na wyczerpanym papierze”

#4 “#LOVE Jak kochać w XXI wieku” dr Olga Kamińska

grafika: Anna Mitura

O książce #LOVE pisałam szerszą recenzję w TYM wpisie.

Teraz chcę tylko wspomnieć, jak ważne jest WIEDZIEĆ: jakie mechanizmy rządzą nami od strony psychologicznej i społecznej. Jak ta wiedza zmienia perspektywę i sposób wchodzenia w relacje. Ale czy odejmuje im magii? Myślę, że nie. W końcu w Hogwarcie studiowali magię, a ta nie utraciła nic ze swojej magiczności.

Uwielbiamy romantyczne historie, których co roku dostarcza nam Hollywood, a prezentowana w nich wizja miłości rozbudza w nas wiarę w sens poszukiwania swojej drugiej połowy. Wyobrażamy sobie, że miłość jest jak strzała Amora – powala nas i nie pozwala nam się oprzeć urokowi kochanka (…) Tymczasem, kiedy spojrzymy na statystyki małżeństw i rozwodów przekonamy się, że w niektórych krajach (…) rozpada się ponad połowa związków (…) Dlaczego tak się dzieje? Co ukształtowało sposób, w jaki postrzegamy relacje uczuciowe oraz role społeczne związane z budowanymi związkami?

“#LOVE” Olga Kamińska

Jesteście ciekawi odpowiedzi na te pytania? Sięgnijcie po “#LOVE” Olgi Kamińskiej, a z całą pewnością je poznacie.

Samych dobroci i Walentynek w towarzystwie tych, których kochacie. Kimkolwiek są ❤

“Cudowna” Jadzia z Zabłudowa

Nie tak dawno temu, bo w 1965 roku i nie tak bardzo daleko, bo w Zabłudowie na Podlasiu, dziewczynce imieniem Jadzia przydarzyło się coś niezwykłego. Objawiła jej się Matka Boska. Jadzia pobiegła do mamy, która następnie opowiedziała o tym swoim przyjaciółkom. Wieść szybko rozniosła się po okolicy i wkrótce do Zabłudowa zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów. Jadwiga widzenie miała cztery razy.

Cuda, cuda niepojęte

Cud w Zabłudowie, w książce “Cudowna”, opisuje Piotr Nestorowicz. Choć raczej było to objawienie, a nie cud.

Okoliczności tego wydarzenia były dość osobliwe. Były to czasy, w których władza bardzo walczyła z kościołem w Polsce. Wprowadzała zamęt, wywierała naciski na księży i biskupów, intensywnie zwalczała przejawy ludowej religijności.

W takim klimacie 14-letniej Jadwidze ukazuje się Matka Boska i mówi jej, by ludzie się modlili, w przeciwnym razie Syn będzie karał.

Nie powinno dziwić nikogo, że objawienie w niewielkiej miejscowośni na Podlasiu wywołało sensację. Szybko jednak okazało się, że cud stał się kością niezgody nie tylko pomiędzy kościołem a władzą, ale też między wiernymi.

Tło polityczno-społeczne

Piotr Nestorowicz w doskonałej narracji relacjonuje tamte wydarzenia. Samej kwestii prawdziwości cudu jednak nie potwierdza, ani jej nie zaprzecza.

Ale to, co mnie najbardziej interesowało w tej lekturze, to tło polityczno-społeczne cudownych wydarzeń.

Przede wszystkim, kwestia walki kościół-władza. Nestorowicz opisuje go z reporterską bezstronnością, nie opowiadając się po żadnej ze stron. Dla mnie jednak jest to perspektywa, która pozwala bardziej zrozumieć dzisiejszą walkę wiernych o kościół katolicki w Polsce. Dla wielu z nich był on wtedy alternatywą dla niechcianego reżimu komunistycznego.

Kolejny aspekt to “psychologia tłumu”. Cudu nikt nie zweryfikował. Księża i biskup wręcz się od niego odcinali. Ale ludzie WIERZYLI. I to wystarczyło. Gotowi byli poświęcić naprawdę wiele, by tę wiarę ochronić. Wspomnę tylko o “cudownej wodzie”. Po zbadaniu jej przez Inspektorat Sanitarny okazało się, że przekracza normy dla wody pitnej, bagatela, sześćsetkrotnie.

zdjęcie okładki ze strony woblink.com

“Cudowna” książka

“Cudowna” jest reportażem, jakich mało. Nie dość, że odnosi się do historii, to dotyka tak ważkich w polskim społeczeńtwie spraw, jak wiara, kościół czy władza.

Mistrzowsko została tu zachowana obiektywność. Przyznam, że czytając “Cudowną” czekałam na jednoznaczne zakończenie. Pewnie dlatego, że książkę czyta się trochę jak powieść sensacyjną, a w tych na końcu wszystko się wyjaśnia. Tutaj tak nie jest. Nie dowiemy się, kto miał rację, a kto nie. Poznamy fakty, opinie, opowieści i wspomnienia, m.in. samej Jadwigi.

“Cudowna” zmusza do myślenia, weryfikowania opinii i dystansu. Pokazuje świat, który nie jest czarno-biały i w którym nikt nie jest w stu procentach zły lub dobry.

Książkę czyta się szybko, więc tym bardziej zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę.

Książki z czerwca 2021

Czerwiec był literacko różnorodny. Różni autorzy i autorki, różne czasy, różne tematy. I dobrze! To właśnie kocham w książkach. Każda to oddzielny świat, który w każdej chwili można opuścić. A najbardziej lubię takie, o których myślę cały dzień i nie mogę się doczekać dalszego czytania ♥

Zapraszam zatem: cztery tytuły, dwie autorki, dwóch autorów i moje krótkie podsumowania.

“Bieguni”, Olga Tokarczuk

Z tą książką spędziłam najwięcej czasu. Nie była łatwa. Była to lektura wymagająca wysiłku intelektualnego, ale ten zdecydowanie się opłacił.

“Bieguni” nie są nową książką. Została wydana w 2007 roku a już w kolejnym otrzymywała nagrody. Czemu oczywiście się nie dziwię. Jest to literatura wysokich lotów, doskonała pod względem językowym oraz formy i treści. Czy mogłoby być inczej, gdy autorką jest noblistka?

“Bieguni” to opowieść o podróży. Nie tylko fizycznej, związanej z przemieszczaniem się, ale też do własnego wnętrza. Olga Tokarczuk zabiera czytelniczki i czytelników w wędrówkę po świecie, w podróż w czasie i przestrzeni i w końcu w najbardziej fascynującą ze wszystkich, podróż do wnętrza człowieka. Nie tylko metaforycznie. Jednym z leitmotywów powieści jest historia anatomii i patologii. Wspaniały, intrygujący i pouczający wątek.

Pod względem formalnym, według mnie, książka ta przypomina warkocz. Przeplatają się tam ze sobą wątki, osoby i miejsca, narracja pierwszoosobowa i trzecioosobowa, postaci fikcyjne i realne. Dla mnie właśnie ta forma była największym wyzwaniem, bo przez dużą część książki nie potrafiłam się w niej odnaleźć. Tak naprawdę, nabrała kształtu dopiero na sam koniec.

Według mnie, na tym polega wyjątkowość książek Tokarczuk. Autorka niczego nie podaje na tacy, porusza niezwykle dużo wątków, jednak robi to w sposób subtelny, praktycznie niezauważalny. Do tego wzrusza mnie plastyczność języka. To chyba właśnie największa przyjemność: obcowanie ze słowem, które stało się tworzywem artysty.

“Bieguni” to opowieść o podróżach. Sam tytuł wziął się od nazwy prawosławnego odłamu, w którym to zło zwalczało się poprzez ruch. Książki Olgi Tokarczuk są całością. Od tytułu, przez okładkę, po ostatnie słowo. W nich nic nie jest przypadkowe. Jeśli zastanawiacie się od jakiej książki zacząć czytać Tokarczuk, “Bieguni” są odpowiedzią.

zdjęcie okładki ze strony empik.com

“Człowiek w poszukiwaniu sensu”, Viktor Frankl

Jedna z ważniejszych książek, jakie do tej pory przeczytałam. Wyobrażałam sobie, że będzie to lektura bardzo trudna i obciążająca, a dla mnie wcale taka nie była.

“Człowiek w poszukiwaniu sensu” to opowieść o doświadczeniu życia w obozach koncentracyjnych samego Frankla. Autor opisuje je w eseju, który stanowi pierwszą część książki. Na tle innych tego typu publikacji, historia Frankla jest wyjątkowa. Jest pisana z perspektywy lekarza i psychologa. Znajdziemy tam więc opisy reakcji emocjonalnych, więzi społecznych, dylematów moralnych i motywacji do podejmowania decyzji. Odnoszą się one zarówno do więźniów, jak i do ss-manów. Zdumiewające, jak często pojawiają się tam emocje takie jak ulga, szczęście, radość, zachwyt.

Znajduję tu również wiele obserwacji i opisów podobnych do tych, o których można przeczytać w książkach “Czesałam ciepłe króliki” oraz “Zdażyć przed Panem Bogiem“.

W drugiej części Frankl opisuje stworzoną przez siebie metodę psychoterapii, nazywaną logoterapią. Jest to sposób pracy z pacjentem bazujący na jego zasobach i koncentrujący się na odnalezieniu sensu życia. Wynika to z doświadczeń wojennych Frankla, który zauważył, że to, co najbardziej pozbawia człowieka motywacji i chęci do życia, to właśnie utrata sensu. Uważał on, że jest to dużo większe zagrożenie niż czynniki zewnętrzne, na które często nie mamy wpływu.

“Człowiek w poszukiwaniu sensu” to wspaniała książka, otwierająca oczy i uwrażliwiająca na drugiego człowieka. To także wyjątkowe studium przypadków obserwowanych w zupełnie niecodziennych warunkach życia obozowego. Zdecydowanie polecam tę lekturę!

zdjęcie ze strony ceneo.pl

“Dziennik utraconej miłości”, Eric Emmanuel Schmidt

Po tę książkę sięgnęłam zaraz po “Człowieku w poszukiwaniu sensu” Frankla, w nadziei na coś lekkiego i przyjemnego. Na studiach bardzo lubiłam czytać Schmidta, do czasu, kiedy pewna znacząca dla mnie wtedy osoba, powiedziała, że to taka kobieca pisanina. (Nie muszę chyba dopowiadać, że to słowa mężczyzny.) Wtedy przestałam czytać tego autora. Jednak, kiedy teraz trafiłam na nowy tytuł, “Dziennik utraconej miłości”, postanowiłam, że go przeczytam.

Tak jak wspomniałam, miała to być lekka książka, przeczytana dla samej przyjemności czytania. Okazało się, że jest to dziennik… z żałoby po stracie rodzica. Juhu, super lekka książka, gratuluję wyboru.

W “Dzienniku utraconej miłości” Schmidt opisuje swoją drogę przez żałobę po śmierci matki. Towarzyszymy mu w ciągu dwuletniego zmagania się ze stratą i odkrywania w tym wszystkim siebie.

Schmidt opisuje relacje z mamą, z którą był bardzo zżyty. Obraz matki w tej książce jest bardzo wyidealizowany, autor opowiada o niej, jak o świętej. Było to dla mnie rażące o tyle, że nie istnieją ludzie idealni. Matki również. Dowiadujemy się też, jak ta pierwsza relacja z matką wpływa na inne jego relacje, decyzje i wybory życiowe.

Tym, co było dla mnie jednak dużo ciekawsze, była relacja z ojcem, zupełnie inna, niż ta z matką, oraz to, jak zmieniła się ona w toku całej historii. Okazało się bowiem, że na kształt tej relacji wpływały wyobrażenia, przekonania i subiektywne odczucia syna, które nie do końca odpowiadały rzeczywistości. Ta przemiana była bardzo ciekawa.

W “Dzienniku utraconej miłości” czytelnik towarzyszy bohaterowi w procesie żałoby. Może więc prześledzić wszystkie jej fazy. To również bardzo ciekawe, bo poznajeemy żałobę nie z perspektywy naukowego opisu, czy klasyfikacji, ale obserwujemy ją na żywym organiźnie.

Nie była to najlżejsza książka, jaką czytałam, ale w ostatecznym rozrachunku, nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Bardzo podoba mi się też okładka. Grafika i kolory są bardzo moje i nie będę ukrywać, że okładka również zachęciła mnie do przeczytania “Dziennika utraconej miłości”.

zdjęcie ze strony empik.com

“Seksuolożki”, Marta Szarejko

Na koniec, coś zupełnie innego pod względem tematyki, formy, języka. “Seksuolożki” Marty Szarejko to tytuł, po który dawno chciałam sięgnąć. Tak bardzo się cieszę, że w końcu to zrobiłam!

Marta Szarejko w książce “Seksuolożki” zebrała rozmowy z psychoterapeutkami, lekarkami, seksuolożkami na temat kobiecej seksualności. Rozmówczynie opowiadają o niej z persepktywy doświadczenia pracy w gabinecie terapeutycznym. Mówią, z czym kobiety najczęściej zgłaszają się do seksuologa, kiedy, jakie są ich motywacje, jak wygląda praca z nimi.

Spektrum tematów jest bardzo szerokie. Zaczynamy od rozmowy o ciele, o jego postrzeganiu, akceptacji i jej braku. Dla mnie był to jeden z ważniejszych rozdziałów. Dalej czytamy o kobietach wykluczanych, o problemach seksualnych nastolatek, o doświadczaniu przyjemności, o ciąży i porodzie, zdradzie, lesbijkach, o seksualności kobiet z niepełnosprawnością intelektualną oraz kobiet dojrzałych, w końcu o kobietach uwikłanych w przemoc i pedofilkach.

Najważniejsze dla mnie rozmowy, oprócz wspomnianej wcześniej rozmowy o ciele, to te o wykluczeniu i seksualności kobiet z niepełnosprawnością intelektualną i związanymi z nią trudnościami, dylematami, możliwościami i ograniczneniami. Dla osób, których ta sprawa w ogóle nie dotyczy, może być to pierwszy kontakt ze złożonością problemu, a być może w ogóle zetknięcia się z tym, że osoby niepełnosprawne ineletktualnie, a także fizycznie, mają życie seksualne.

Jest również wywiad, który bardzo mnie poruszył, jednak nie pozytywnie. Mowa o rozmowie o ciąży i porodzie. Nie podobał mi się język, w jakim lekarka opowiadała, szczególnie o samym porodzie i uczestniczeniu w nim ojca dziecka. Odebrałam to tak, jakby w porodzie najważniejsza była praca lekarza, a nie komfort rodzącej, czy chęć zaangażowania partnera. Bo niektórzy ojcowie naprawdę chcą być przy nardzodzinach swojego dziecka. Rozmówczyni powołuje się w tym aspekcie również na aspekt kulturowy mówiąc, że zawsze i wszędzie poród był i jest sprawą kobiet, a mężczyźni nie mają do niego dostępu. Nie jest to prawda. Są społeczności, w których poród jest sprawą pary, ojca i matki, i to ojciec odbiera poród. Nie podobała mi się również krytyka porodów domowych i zachęcania rodzących do słuchania swojego ciała i intuicji. Jako kobieta mająca na swoim koncie doświadczeń również poród, kompletnie się z tą krytyką nie zgadzam.

Tym, co przewija się przez całą książkę i wszytkie rozmowy jest potrzeba edukacji seksualnej, zdobywania wiedzy na temat swojego ciała, budowy narządów płciowych i ROZMOWY na tematy seksu i seksualności. Przede wszystkim z partnerem/partnerką, ale również z koleżankami, przyjaciółkami, terapeutkami. Także z dziećmi (ośmielę się to napisać!), ponieważ to właśnie wiedza i znajomość swoich potrzeb i granic, jest dla nich najlepszą obroną przed nadużyciami i wykorzystywaniem seksualnym. Oczywiście, i chcę to bardzo mocno podkreślić, rozmowę z dzieckiem dostosowujemy do jego potrzeb i wieku! Często wystarczy odpowiedzieć w prosty sposób na zadane przez dziecko pytanie i jeśli nie drąży tematu, nie zagłębiać się w szczegóły.

Chcę również wspomnieć o kobietach, które udzieliły wywiadów Marcie Szarejko, ponieważ zrobiły coś bardzo ważnego, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem z osobami spoza grona naukowego. Możemy więc przeczytać rozmowy z Izabelą Jąderek, Alicją Długołęcką, Aleksandrą Józefowską, Agatą Loewe, Izabelą Dziugieł, Katarzyną Klimko-Damską, Martą Dorą, Katarzyną Bajszczak, Moniką Łukasiewicz, Katarzyną Waszyńską, Izabelą Fornalik, Beatą Wróbel, Marią Beisert i Martą Niedźwiecką, którą absolutnie uwielbiam i której podcast “O zmierzchubardzo szczerze polecam.

“Seksuolożki” mają jeszcze drugą część (“Seksuolożki 2”), do której z całą pewnością sięgnę, bo są to książki niezwykle wartościowe i bardzo ważne dla kobiet.

zdjęcie ze strony empik.com

I na tym kończymy książkowe podsumowanie czerwca 🙂

Jeśli lubicie moje posty o książkach, konieczniej dajcie mi znać na instagramie lub facebooku! Będzie mi również bardzo miło, jeżeli podacie ten post dalej 😉

A jeśli czytaliście/łyście już którąś z nich, chętnie poznam Wasze zdanie na ich temat. W końcu każdy może mieć inne wrażenia i to w rozmowach o książkach kocham najbardziej ♥

Książki z maja 2021 cz. 2

Mój maj, pod względem czytelniczym, obfitował w same wspaniałości. Miałam przyjemność spędzić czas z literaturą piękną i popularnonaukową. Ta pierwsza dostarczyła mi wielu wzruszeń i radości obcowania z literaturą. Ta druga przyniosła dużo wiedzy.

Jeśli jesteś ciekaw_ szczegółów – wskakuj dalej! 🙂

Wpis powstał we współpracy z czytam.pl

Dziewczyna, kobieta, inna

Bernardine Evaristo, wyd. Wydawnictwo Poznańskie

Wielka Brytania. Kraj wolności, dobrobytu, równości. Każdy może być tu kim chce i spełnić każde swoje marzenie. Czyżby?

W “Dziewczynie, kobiecie, innej” czytamy o kobietach żyjących w Wielkiej Brytanii. Ale nie są to kobiety bogate, uprzywilejowane, białe. Poznajemy imigrantki, ich dzieci, przyjaciółki, partnerki. Tytuł każdego rozdziału to imię jednej bohaterki. Nie są to jednak kobiety zawieszone w próżni. Ich losy przeplatają się lub stykają ze sobą w różnych momentach ich życia.

Bernardine Evaristo podnosi w swojej powieści dużo aktualnych tematów: feminizm, prawa społeczności LGBTQ+, w tym również osób trans i niebinarnych, problem rasizmu czy klasizmu. Książka uwrażliwia na wszystkie te kwestie. Otwiera również głowę na perspektywę innych ludzi.

Zarówno tematyka książki, jak i język, w jakim jest napisana, jest niezwykle inkluzywny. Dla mnie, osoby na co dzień nie mierzącej się z takimi problemami, to ważna lekcja pokory.

“Dziewczyna, kobieta, inna” to bardzo ważna książka, podejmująca istotne społecznie wątki. Choć napisana jest przez kobietę i dotyczy kobiet, jestem przekonana, że mężczyźni również mogą z niej wiele zaczerpnąć dla siebie.

Powinnyśmy celebrować to, że o wiele więcej kobiet dzisiaj rekonfiguruje feminizm, a ruchy oddolne rozprzestrzeniają się z prędkością światła, miliony kobiet się budzą i uświadamiają sobie, że mogą przejmować władzę nad światem, że są jednostkami z pełnią barw.

“Dziewczyna, kobieta, inna” Bernardine Evaristo

“W głowie się poprzewracało”

Hania Sywula, wyd. Altenberg

Tę książkę zażyczyłam sobie na urodziny. Bo czy można zrobić sobie lepszy prezent, niż zadbanie o swoją głowę?

Ta książka to wyjątkowa pozycja na polskim rynku wydawniczym. Napisana przez Youtuberkę i studentkę psychologii, Hanię Es, jest podręcznikiem psychoedukacji. Ileż tam jest wiedzy! Podanej w lekkiej, przystępnej i zrozumiałej formie, która nie wprawia czytelnika_czki w zakłopotanie z powodu swojej niewiedzy, ale powoduje zaciekawienie tematem. Warto dodać, że jest to aktualna wiedza psychologiczna.

Każdy rozdział zawiera krótki felieton, w którym Hania dzieli się swoim doświadczeniem choroby i zdrowienia. Później następuje część merytoryczna, gdzie dowiadujemy się o różnych teoriach psychologicznych, eksperymentach i mechanizmach dziejących się w naszych głowach. Ta część kończy się krótkim podsumowaniem najważniejszych treści. Ostatnia (i według mnie, najbardziej wartościowa) część to ćwiczenia. Są one doskonałym materiałem do pracy własnej ale też trapeutycznej. Bez trudu jestem w stanie wyobrazić sobie, że terapeuta korzysta z tej książki. Ach, no i jeszcze smaczek. Bibliografia podzielona i spisana rozdziałami. Dla mnie miód ♥ Lubię mieć ustystematyzowane i poukładane rzeczy, ale w porządki jestem słaba. Więc jeśli ktoś poda mi na tacy przygotowane i opracowane rzeczy, a ja mogę po nie sięgnąć kiedy chcę i potrzebuję, bo wiem, że tam są – jestem szczęśliwa 😉

Czytelnik_czka może odnaleźć w tej pozycji dużo wsparcia i poczucia “nie tylko ja tak mam”. Porusza, wzrusza, ale też bywa zabawna. Hania wplatała sporo anegdotek popkulturowych. Mnie śmieszy 😀

To także dobra baza do dalszego zdobywania wiedzy. Może też być impulsem do wybrania się na psychoterapię.

Bardzo się cieszę, że ta książka została wydana. Jest bardzo ważna i potrzebna, bo w społeczeństwie temat zdrowia psychicznego wciąż jest bagatelizowany. A to źle. Wnoszę o wprowadzenie “W głowie się poprzewracało” do kanonu lektur.

#LOVE jak kochać w XXI wieku

dr Olga Kamińska, wyd. Znak

Ta książka jest typowym przykładem tego, że nie należy oceniać po okładce 😉 Nie moja estetyka. Obejrzałam ją sobie dokładnie z każdej strony, sprawdziłam, kim jest autorka (doktorką psychologii i wykładowczynią na SWPS) i pomyślałam, że skoro napisała ją badaczka z SWPS, to nie może być zła.

youtube.com

Nie pomyliłam się. Ten poradnik o związkach obejmuje szeroki zakres tematyczny. Podobnie jak w przypadku wcześniejszej książki, tak i tu mamy do czynienia z aktualną wiedzą psychologiczną, popartą mnóstwem badań i eksperymentów. Nie znajdziemy tu jednak tylko psychologii. Miłość i jej postrzeganie są uwarunkowane wieloma czynnikami. Mamy tu więc perspektywę historyczną, etnologiczną, antropologiczną, biologiczną, neurologiczną, socjologiczną, kulturową.

Po każdym rozdziale autorka umieszcza biblioteczkę – zbiór tytułów filmów i książek, do których warto sięgnąć w poruszanym w rozdziale temacie. To znów kolejny prezent dla mnie ♥

Wiedza w “#LOVE” podana jest w sposób rzetelny, ale i przystępny. Nie przytłacza naukowym językiem.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj rozdział o stylach przywiązania. Ludzie złoci! To był najlepszy tekst jaki na ten temat czytałam. Obrazowo pokazuje w jaki sposób wytwarzają się style przywiązania odnosząc się do przeprowadzanego w tym temacie badania. Dalej autorka opisuje w jaki sposób osoby w danym stylu będą w dorosłości wchodziły w relacje i jakie mogą mieć trudności. No i coś, przy czym w mojej głowie rozległy się famfary. Ludzie nie mają jednego tylko stylu przywiązania! Te style się mieszają, jeden może być dominujący, inny trochę utrudniać życie. Zawsze było to dla mnie niezrozumiałe, w jaki sposób można skategoryzować więzi międzyludzkie w trzech kategoriach, z czego tylko jedna jest właściwa. No i oto znalazłam satysfakcjonujące mnie wyjaśnienie. Dziękuję!

Jestem fanką ciekawostek. Niewiele z nich zapamiętuję na dłużej, ale z fascynacją oglądam wszystkie dokumenty Davida Attenborough. To samo czułam czytając tę pozycję. To książka-ciekawostka. O mózgu, mechanizmach działania, ewolucji. O ludziach w ogóle. Dowiedziałam się np. że Czyngis-chan jest ojcem 8% mężczyzn w 16 azjatyckich populacjach. Jak mi nie wierzycie, sprawdźcie sami!

Ponieważ jest to poradnik, znajdziemy w nim również praktyczne porady i wskazówki, jak budować stabilny i szczęśliwy związek. Nie są one, według mnie, narzucające się i zero-jedynkowe. Są pewną propozycją, z której można skorzystać.

Dodatkowym atutem jest to, że “#LOVE” bardzo szybko się czyta. Mi zajęło to dwa dni, a nie wygrałabym w konkursie szybkiego czytania. Mam na myśli, że czytam dość wolno.

“#LOVE” to książka dla ciekawskich. Dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Dużo ciekawego kontentu dla fanów mózgów, hormonów i ewolucji 😉 Kolejna ważna i potrzebna książka!

zdjęcie ze strony lubimyczytać.pl

Mam nadzieję, że moje krótkie recenzje tych tytułów były dla Was inspirujące. A może ktoś przekona się, że po któryś z nich warto sięgnąć.

Jeśli podobał Ci się mój wpis, prześlij go dalej! Włożyłam w niego dużo pracy i będzie mi bardzo miło, jeśli dotrze do szerszego grona odbiorców 🙂

Trzymajcie się zdrowo ♥

Cześć!

Książki z maja 2021 cz. 1 – dla dzieci

Cześć!

W ostatnim czasie na moim istagramie opublikowałam cykl z książkami dla dzieci. Dziś zbieram je wszystkie we wpis.

Jeśli jesteś ciekaw_a, zaprazam do lektury!

Wpis powstał we współpracy z księgarnią czytam.pl

Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna”.

Sam McBartney, il. Anita Jeram, wyd. Harper Collins

Czy widział_ś kiedyś dziecko zachwycające się światem? Oglądające w kucki biedronkę na środku chodnika, zbierające z wielkim zaangażowaniem patyki w lesie albo kolorowe liście? Właśnie o tym jest ta kiążka. O zachwycie i ciekawości świata.

“Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna” to książeczka już dla najmłodszych dzieci. Powstała jako kontynuacja bestsellerowej książki “Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham” i jest częścią serii, w której bohaterowie oberwują świat przyrody o każdej porze roku.

Opowieść jest napisana prostym językiem. Jest też krótka, więc nie znudzi ani dziecka, ani rodzica 😉 Całość przepięknie zilustrowała Anita Jeram.

“Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna” zachęca do odkrywania świata przyrody. To bardzo przyjemna, kojąca i wartościowa książeczka. Świetnie sprawdzi się jako lektura przed snem.

Poznańskie koziołki

Agnieszka Frączek, il. Magdalena Jakubowska, wyd. Mamania

Legendy miejskie, któż z nas ich nie zna? Czarowinice, smoki, magiczne przedmioty. A w Poznaniu… kozły.

“Poznańskie koziołki” to część serii “Legendy Polskie” wydawnictwa Mamania. Zabawna i rymowana opowieść to dobre wprowadzenie do świata legend, historii i podróży.

Książeczka jest niewielkich rozmiarów, wydrukowana na twardych kartach. Rymowana opowieść, to przyjemność słuchania a żywe ilustracje – przyjemność z oglądania.

“Legendy polskie” to bardzo fajny pomysł na zainteresowanie malucha historią.

Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce

Lichfield Davis, wyd. Zielona Sowa

Kontynuacja książki “Niedwiedź i pianino”. Poruszająca opowieść o sile muzyki i przyjaźni. Ale od początku.

“Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce” opowiada o muzyku Hektorze i jego psie imieniem Hugo. Pewnego dnia, mężczyzna odkłada swój instrument do szafy, zawiedziony przebiegiem swojej muzycznej kariery. Zrezygnowany, nie zwraca na nie uwagi, a w tym czasie Hugo próbuje swoich sił w grze na instrumencie.

To historia o marzeniach, muzyce, muzyku i prawdziwej przyjaźni. Wzrusza i inspiruje, dla mnie czytanie jej jest niezwykłą przyjemnością. Przekazuje dzieciom wartości, takie jak wytrwałość i przyjaźń oraz pokazuje, że popełnienie błędu nie skreśla relacji z inną osobą.

Przepiękne ilustracje, które są z jednej strony dość realistyczne, z drugiej, baśniowe, tworzą w książce wyjątkowy klimat. Są wielowymiarowe i za każdym razem można zwrócić uwagę na inne szczegóły. Bywają też zabawne, mam poczucie, że są to smaczki dla dorosłych, np. pojawiający się w pewnym momencie ochroniarze niedźwiedzie.

“Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce” to piękna i ponadczasowa opowieść, z której płynie ważna nauka:

Prawdziwa przyjaźń, tak jak prawdziwa muzyka, trwa wiecznie

“Mój tato tańczy. Dzikie wygibasy”

Marek Wierzbicki, Agnieszka malarczyk. wyd. Wie Żbik

Na koniec perełka. Książka absolutnie wspaniała. Moja córka dostała ją w prezencie, a to ja piszczałam z radości, kiedy ją zobaczyłam!

“Mój tato tańczy” to historia, w której odnajdzie się każde dziecko w wieku przedszkolnym. Nie taka koszulka, nie taki dzień, nie ta łyżka, nie ten kubek… Rodzice znają to aż za dobrze. A to właśnie przydaża się małej bohaterce, Luli.

Tematyka podjęta w tej książce również jest uniwersalna: trudne emocje, złość, poranny pośpiech. Ale co najważniejsze – podaje propozycję, jak sobie z tym stanem poradzić.

No i dla mnie absolutny hit: muzyka i taniec. Te dwa narzędzia zaprezentowane są jako skuteczna metoda w rozładowywaniu napięć emocjonalnych. To wspaniale, że wiedza o tym, zostaje przekazana w takiej formie. Ja również piałam o tym, jak rozładowywać emocje przy pomocy muzyki. Możecie przeczytać tu. Sposób na trude emocje w “Mój tato tańczy” to świetny przykład choreoterapii i muzykoterapii w pracy z uczuciami i ciałem.

Mimo poruszanego tematu dziecięcej złości, narracja jest spokojna. Kojący klimat uzupełniają też ilustracje utrzymane w pastelowych barwach. W ogóle tego typu grafika, mi osobiście bardzo odpowiada.

grafika ze strony mojtatotanczy.pl

Jest jeszcze jeden wyjątkowy element tej książki. Na samym końcu znajduje się poradnik w pięciu krokach “Jak wytańczyć złość?” Oprócz wartości literackiej, książka ma więc wartość psychoedukacyjną, nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców czy opiekunów. Bardzo mi się to podoba!

“Mój tato tańczy” to pozycja wartościowa i bardzo potrzebna na rynku książki dziecięcej. Uczy akceptacji emocji oraz pracy z nimi. Myślę, że doskonale sprawdzi się nie tylko w domu, ale też w placówkach opiekuńczo-wychowawczych czy terapeutycznych. Może mieć szerokie zastosowanie w pracy z dziećmi, ale też z osobami z niepełnosprawnością zahcęcając ich do ruchu i ucząc kontaktu ze swoim ciałem, w ramach terapii zajęciowej, arteterapii i treningów np. treningu wyrażania emocji.

Zdjęcie ze strony mojtatotanczy.pl

Jeśli podoba Ci się ten tekst, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz i podasz dalej 🙂 Bardzo się nad nim napracowałam 😉

A już niedługo Czytelnicza majówka dla dorosłych!

Do ponownego przeczytania ♥

Książki z kwietnia 2021

We wpisie o “biblioterapii” (tu) pisałam, że codziennie czytam choć kilka stron i traktuję ten zwyczaj jako selfcare.

W kwietniu wyszły z tego cztery przeczytane w całości książki i jedna porzucona, ale o tym może innym razem.

Patrzę na tytuły książek, które przeczytałam i mam poczucie, że zafundowałam sobie ciężki czytelniczy miesiąc. Już spieszę z bardziej szczegółowym wyjaśnieniem.

“Rok 1984” George Orwell

Od dłuższego czasu chciałam sięgnać po tę książkę. W końcu się udało. Choć może raczej, w końcu sięgnęłam i przeczytałam.

Początek był dla mnie trudny. Musiałam wgryźć się w język Orwella, wymagała ode mnie też sporego skupienia, ze względu na osoby i wydarzenia opisywane w powieści. Przyznam, że już myślałam, że “Rok 1984” zasili szeregi książek porzuconych. Jednak tak się nie stało.

W miarę czytania, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości. Nie wiedziałam już, czy prawdą jest to, co twierdzi bohater czy to, co twierdzi Partia. Chciałam więc dowiedzieć się jak najwięcej o historii Winstona, angsocu, prowadzonej wojnie i Partii. Ale od początku.

Bohaterem powieści jest Winston Smith mieszkający w Londynie w 1984 roku. Londyn zaś jest miejscowością w państwie o nazwie Oceania – jednym z trzech mocarstw powstałych po II Wojnie Światowej. Oceania, Eurazja i Azja Wschodnia to państwa, które na zmianę prowadzą ze sobą wojnę i wchodzą w sojusz. Panujący w Oceanii ustrój to angsoc, czyli skrajna wersja socjalizmu angielskiego. Nad wszystkim, dosłownie, czuwa Wielki Brat, a władzę sprawuje Partia.

To powieść o propagandzie, władzy, szukaniu prawdy i człowieczeństwa. Nie brakuje w niej dreszczyku emocji, konspiracji, obaw.

W “Roku 1984” można zobaczyć świat w krzywym zwierciadle, choć ja miałam nieodparte wrażenie, że to nie zwierciadło jest krzywe, ale świat.

“Rok 1984” to książka uniwersalna, obnażająca wady systemów i ustrojów. Zmusza do myślenia i zweryfikowania własnych postaw. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się w końcu na tę lekturę. Teraz już rozumiem, dlaczego jest to jedna z najważniejszych powieści w historii literatury i absolutnie przyłączam się do tego głosu.

Zdjęcie ze strony empik.com

“Zdażyć przed Panem Bogiem” Hanna Krall

Rozmawiając o tej książce z moim mężem dowiedziałam się, że jest to lektura w liceum. Nie wiem, co prawda, czy nie czytałam jej w szkole, bo akurat nie była w naszym kanonie, czy ominęły mnie te lekcje (nie za często bywałam w szkole). W każdym razie jej nie czytałam.

Przyznam, że mimo niewielkich rozmiarów, była to dla mnie trudna lektura. Nie mogłam skupić się na wątkach, odnaleźć w narracji i do pewnego momentu, nie wiedziałam, o czym czytam.

Jest to jednak bardzo ważna książka, dzięki której możemy po raz kolejny przekonać się, że świat nie jest czarno-biały i wszystko zależy od okoliczności, w jakich się znajdziemy. Osobiście, była to dla mnie kolejna lektura dotykająca tematu wojny, z której płynie lekcja “nie oceniaj”. Świat bez wojny jest zupełnie inny niż ten, w którym toczy się wojna. Decyzje podejmowane wtedy, nie mogą podlegać ocenie z dzisiejszej perspektywy.

Myślę jeszcze o jednej rzeczy. W rozmowach z osobami, które przeżyły wojnę, wybrzmiewa bardzo wyraźnie “nie pytajcie”. Z naszej strony jest chęć zrozumienia, ciekawość (nie wścibskość). Z drugiej, jest rozgrzebywanie ran, poczucie bycia ocenianym i poczucie nieprzystawalności. Tak to rozumiem.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, z którym również zetknęłam się nie po raz pierwszy. “Jakie to dziś ma znaczenie?”

Zdjęcie ze strony empik.com

“Czuła Przewodniczka. O kobiecej drodze do siebie”. Natalia de Barbaro

Niezwykle ważna książka. Jedna z tych, o których mówię “MUSISZ ją przeczytać!” Oczywiście, nikt nic nie musi, ale z całą pewnością, po lekturze “Czułej Przewodniczki” świat nie jest już taki sam.

Spodziewałam się typowego psychologiczno-kołczowego poradnika. Z tych, które mówią “zrób to i znajdziesz szczęście! GWARANTUJĘ!” Zamiast tego, dostałam pełną wrażliwości i wyczucia podróż wgłąb siebie i każdej innej kobiety.

Autorka nie zarzuca czytelniczek potokiem psychologicznych pojęć i zwrotów, które dla zwykłego człowieka niewiele znaczą, a jedynie mądrze wyglądają. Nie zwraca się do czytelniczek z góry, z jakiegoś meta poziomu, do którego, być może, przy odrobinie szczęścia i całej kupie samozaparcia (bo przecież chcieć, to móc i wszystko jest kwestią organizacji…) kiedyś, na chwilę się zbliżysz. Ale tylko, żeby poczuć atmosferę chwały, bo przecież autorki nie zdetronizujesz nigdy. W “Czułej Przewodniczce” tego nie ma. Natalia de Barbaro staje na równi z czytelniczką. Trochę tak, jak dorosły, który siada na dywanie z dziećmi i opowiada im historie, w sposób dla nich zrozumiały. Jest równy, bliski i choć bardziej doświadczony, nie wywyższający się z tego powodu.

“Czuła Przewodniczka” to książka spokój, inspiracja, wzruszenie. Celowo stosuję tu formę rzeczowników. Myślę, że każda z nas może tę lekturę rozumieć inaczej, co innego z niej dla siebie wziąć, z czym innym w sobie się skonfrontować. Jednak ta konfrontacja nie powoduje strachu, paraliżu, poczucia gorszości. To raczej dostrzeżenie czegoś w sobie, a zaraz potem poklepanie po ramieniu ze słowami “nie martw się, wszystkie tak mamy”.

“Bezmatek” Mira Marcinów

Usłyszałam, że jeśli podobały mi się “Pestki” Anny Ciarkowskiej, to “Bezmatek” sposoba mi się też, bo to bardzo podobne książki. Po przeczytaniu “Bezmatka”, zupełnie się z tym nie zgadzam.

“Bezmatek” to opowieść o relacji matki i córki, opowiedziana z perspektywy córki. Całość zaczyna się, gdy bohaterka, która jest jednocześnie narratorką, jest małą dziewczynką, kończy się kilka lat po śmierci matki. I właśnie o tym jest ta książka. O umieraniu. O śmierci.

Z jednej strony “Bezmatek” był mi bliski. Akcja dzieje się na Pomorzu Zachodnim. Choć nie znamy nazwy miejscowości, w której mieszkają bohaterki, to bywają one w Koszalinie czy w Mielnie. To było dla mnie wyjątkowe czytelnicze doświadczenie, bo są to moje rodzinne strony. Stąd bliskość.

Z drugiej, lektura “Bezmatka” powodowała ogromne przygnębienie. Czułam się, jakby ktoś zdrapywał mi strupy i posypywał solą. To robił mi, nie tyle temat śmierci, ile umierania. W tej książce, umieranie trwa długo. Długo czytając o umieraniu, długo dotykałam własnego smutku.

Dlaczego nie zgadzam się z porównaniem “Bezmatka” do “Pestek”? “Pestki” Anny Ciarkowskiej są, w moim odczuciu, o tym, co zbudowało bohaterkę. Nie są to pozytywne doświadczenia, zdania, opinie, nazywane właśnie pestkami. Jednak są tym, co bohaterkę tworzy. “Bezmatek” jest o rozkładzie. O tym, co bohaterka traci, z każdym kolejnym wydarzeniem. O tym, co z niej zostaje na sam koniec.

Oczywiście jest to moja opinia i moje odczucie.

Zdjęcie ze strony empik.com

Na teraz to tyle. Do przeczytania w kolejnym wpisie!

Książki z marca 2021 cz. 2

Czas na drugą część książek z marca 2021. Tym razem na tapet biorę książki dla dzieci i rodziców. Zapraszam!

Wpis powstał we wspołpracy z księgarnią czytam.pl

Książki dla dzieci

Cyfekrowa książka“, wyd. Nasza Księgarnia

Cyferkowa książka” to bardzo przyjemna książka dla najmłodszych do nauki cyfr i liczenia. Cyfry są kolejną częścią “Literkowej książki”.

Książka jest kolorowa i interaktywna dzięki zawartych w niej protych zadaniach. Zamiast ilustracji wykorzystano zdjęcia cyferek wydzierganych na szydełku przez Annę Salamon. Maluchy mogą zobaczyć, jak wygląda cyfra, jak się nazywa, a liczyć uczą się razem z zapełniającym się zabawkami i innymi przedmiotami regał.

Do tego, co kilka cyfr, autorki proponują przyjemne wierszyki, które napisała Alicja Krzanik i ilustracje, na których dzieci mogą szukać i liczyć przedmioty znane im z codzienności.

Fot. Anna Mitura

Za chmurami“, wyd. Dwukropek

Tę książkę wybrała moja córka. “Za chmurami” to pięknie ilustrowana opowieść o rodzinie wpatrzonej w ekran telewizora, opowiadana z perspektywy dziewczynki próbującej zwrócić na siebie uwagę rodziców. Pewnego dnia dziwny stwór kradnie ich antenę telewizyjną, a oni w walce o nią, zostają prowani w dalekie strony, gdzie przezywają wspólne przygody.

Poruszająca książka autorstwa Karoliny Hyli zmusza do refleksji nad naszą codziennością oraz tym, co naprawdę jest w życiu ważne.

“Za chmurami” otrzymała wyróżnienie Jury Dziecięcego w 6. edycji konkursu Książka Dobrze Zaprojektowana – zacznijmy od dzieci.

fot. Anna Mitura

A królik słuchał“, wyd. Mamania

Nie jest to całkowita nowość w naszej biblioteczce, jest to jednak książka, która w minionym miesiącu towarzyszyła nam codziennie.

“A królik słuchał” Cori Doerrfeld to historia Taylora, który pewnego dnia postanowił coś zbudować. W czasie pracy spotyka go jednak niepowodzenie. Na kolejnych stronach przychodzą do niego różne zwierzęta, każde z inną radą, co powinien teraz zrobić Taylor. Żadna z nich jednak nie jest dla niego pomocna. Na końcu przychodzi królik, który po prostu jest obok chłopca i milcząc towarzyszy mu w jego emocjach.

Oprócz wartościowej treści książka jest pięknie i minimalistycznie zilustrowana. Ilustracje stanowią w niej dopełnienie treści, nie przeszkadzają jednak w jej odbiorze ani nie rozpraszają zbytnio uwagi. Są narysowane miękką kreską i utrzymane w pastelowych barwach, co daje kojący efekt całości.

Jedna z prowadzących zajęcia w mojej szkole powiedziała, że jest to książka dla każdego terapeuty.

Fot. Anna Mitura

Tosia i Julek“, wyd. Dwukropek

O Tosi i Julku wspominałam już kilka razy na moim Instagramie. Bo są to książki, które absolutnie skradły moje serce.

“Tosia i Julek” to typowe historyjki o charakterze psychoedukacyjnym dla dzieci. W każdej części książki jej bohaterowie przeżywają przygody, które wydarzają się w codzienności każdego dziecka. W każdej z nich jednak małe rodzeństwo napotyka na jakąś trudność, wyzwanie. Na placu zabaw konfrontują się, z tym że inne dziecko nie chce się podzielić swoją łopatką [“Tosia i Julek uczą się dzielić“], a podczas porannego mycia zębów nie potrafią skupić się i zrezygnować z zabawy [“Tosia i Julek myją zęby“]. Są to realne problemy małych dzieci, ale nie tylko, także ich rodziców i opiekunów.

Autorka, Magdalena Boćko-Mysiorska, pokazuje z jednej strony dzieciom, jakie zachowania w tych trudnych sytuacjach są społecznie akceptowalne, a jakie niekoniecznie, jak sprostać oczekiwaniom dorosłych, a z drugiej strony rodzicom, jak w tych trudnych i często wyprowadzających z równowagi momentach, zareagować szanując granice dziecka, wspierając je w jego emocjach, jednocześnie nie dając przyzwolenia na krzywdzenie innych czy łamanie zasad.

Książki z serii “(Nie) Tacy Sami” to praktyczne “poradniki” życia dla dzieci i dorosłych. Na końcu każdej historii autorka zawarła fachową wiedzę, wskazówki i porady dla rodziców i opiekunów, którzy mogą dowiedzieć się, z czego dane zachowanie dzieci wynika, czego mogą, a czego nie mogą od nich oczekiwać oraz praktyczne strategie radzenia sobie.

Te niepozorne książeczki to skarbnica dobrych nawyków, rozwiązań i strategii dla małych i dużych! W moim odczuciu świetnie sprawdzą się jako lektura w domu, żłobku, przedszkolu, a nawet w ośrodkach i gabinetach terapeutycznych dla dzieci i rodzin.

Niedźwiadek szuka przyjacół“, wyd. Dwukropek

Ta książka urzekła mnie ilustracjami. Są przepiękne, baśniowe, wykonane z niezwykłą starannością. Obcowanie z nimi uwrażliwia dzieci na sztukę, koi, kształtuje zmysł estetyczny. To jednak tylko jeden z walorów tej książki.

Historia jest dokładnie o tym, o czym mówi tytuł: “Niedźwiadek szuka przyjaciół”. Poznajemy w niej niedźwiedzia, który jest samotny i szuka przyjaciół. Niestety, dlatego że jest większy od innych mieszkańców lasu, robi dużo hałasu i nie za bardzo wie, jak “zagadać”, wszystkie zwierzęta od niego uciekają. W końcu pewien jeż decyduje się zaryzykować i wchodzi w dialog z Niedźwiadkiem.

Bardzo ważna, moim zdaniem, prawda, która płynie z tej książki to ta, że nie wszyscy będą nas lubić oraz że nikogo nie da się zmusić do przyjaźni. Niedźwiadek bowiem tak bardzo chciał, żeby wszyscy go lubili, że nie starczało mu już zasobów, żeby cieszyć się z tego, co już ma.

Książki dla rodziców

Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start. Edukacja i rozwój zgodne z naturalnymi potrzebami przedszkolaka“, wyd. Muza

Powstawanie tej książki śledziłam na Instagramie jej współautorki, Anity Janeczek-Romanowskiej i wiedziałam, że to musi być coś dobrego. Jednak ponieważ nie jestem mamą przedszkolaczki, nie wyrywałam się do zakupu tej książki.

Po jej lekturze mogę zapewnić – nie jest to książka tylko dla rodziców przedszkolaków, ale dla wszystkich rodziców dzieci do 6 roku życia.

“Jak zapewnić swojemu dziecku najlepszy start” została napisana przez doskonałą psycholożkę dziecięcą, Anitę Janeczek-Romanowską oraz pisarza i nauczyciela akademickiego Mikołaja Marcela. Porusza temat wyboru przedszkola i adaptacji w placówce, ale także wiele innych tematów, z którymi warto, by rodzice się zapoznali.

W sposób bardzo merytoryczny, ale i łagodny w stosunku do czytelnika, autorzy odpowiadają na potencjalne pytania rodziców, wskazują rozwiązania i metody zaczerpnięte z ich doświadczenia zawodowego, pokazują, co warto robić w relacji z dzieckiem, a czego unikać.

W tej książce znajduje się masa aktualnej wiedzy z zakresu rozwoju małego dziecka. Od tego jak dzieci budują relacje, przez lęki i kryzysy rozwojowe, edukację, zabawę i komunikację aż po wychowanie bez kar i nagród, nowe media, rozwój dzieci ze specjalnymi potrzebami i wspieranie rozwoju przedszkolaków.

Zarówno jako mama, jak i opiekunka w klubie malucha, znajduję z niej wiele przydatnych wskazówek, inspiracji czy po prostu “zwykłej” wiedzy, które poszerzają moje horyzonty, kompetencje i sprawiają, że jestem jeszcze jeden kroczek bliżej do zrozumienia i wspierania dzieci otaczających mnie na co dzień. Zarówno mojej córki, jak i dzieci w placówce.

Gdybym miała wymieniać tu każdy aspekt tego poradnika, który jest warty uwagi, napisałabym osobną książkę. Ten tytuł bardzo polecam rodzicom, opiekunom i nauczycielom, którzy chcą mądrze towarzyszyć dzieciom i wspierać je w ich rozwoju.

Fot. Anna Mitura

Do przeczytania w następnym miesiącu ❤

Książki z marca 2021 cz. 1

Nowa seria wpisów reaktywująca nieco mojego bloga 😉 Recenzje książek, które wpadły mi w ręce w minionym miesiącu. Zaczynamy od marca!

W marcu 2021 przeczytałam w całości 3 książki i 2 w okolicach połowy. Są to oczywiście książki dla dorosłych. Ponieważ jestem mamą, na co dzień pracującą z dziećmi, chcę Wam również przedstawić aż 6 propozycji tytułów dziecięcych, które były zdecydowanymi faworytami ostatniego czasu.

Wpis postanowiłam podzielić na dwie części, ze względu na to, że 11 książek to całkiem sporo (ups…). W części pierwszej zapraszam więc do przeczytania o książkach dla dorosłych spoza tematyki parentingowej, w drugiej – książkach dla dzieci i rodziców.

Książki dla dorosłych

Książka o miłości“, wyd. Znak

“Książka o miłości” Małgorzaty Halber i Olgi Drendy, to książka, która (jak głosi jej podtytuł) bawiąc, uczy. To rozmowa dwóch dojrzałych kobiet o miłości, związkach i tym wszystkim, co ich dotyczy. O uważności na siebie i partnera/partnerkę, o tym, jak nie stracić siebie będąc w związku, na czym te związki są budowane i dlaczego umierają. O tym, czego każdy i każda z nas potrzebuje, o blaskach i cieniach życia we dwoje i solo. Słowem – o życiu i podstawowym pragnieniu kochania i bycia kochanym.

Dlaczego ta akurat rozmowa zapisana w postaci książki jest wyjątkowa? Bo to rozmowa elektroniczną. Autorki pisały ją w Google dosc a inspiracją do jej powstania były ich rozmowy na komunikatorach.

Nie jest to książka psychologiczna, choć myślę, że już psychoedukacyjna jak najbardziej. Znajduje się tam mnóstwo nawiązań do popkultury, memów, współczesnego internetowego języka. Jednocześnie jest to książka pełna treści, skłaniająca do refleksji, które robią rzeczy z czytelnikiem czy czytelniczką.

Myślę, że to, co warto wiedzieć sięgając po “Książkę o miłości” to to, że jest ona pisana z perspektywy białych, heteroseksualnych i monogamicznych kobiet, do czego też same autorki się przyznają. Poruszają oczywiście wątek związków jednopłciowych, jednak robią to z pokorą, uznając, że głos w tej sprawie należy oddać zainteresowanym, a nie wypowiadać się za nich lub za nie.

Od jednego Lucypera“, wyd. Wydawnictwo Literackie

O tej książce usłyszałam pierwszy raz od Anny Dziewit-Meller na jej Instagramie i pomyślałam, że może to być coś ciekawego. Później usłyszałam recenzję Joli Szymańskiej, nomen omen bardzo pozytywną, z której dowiedziałam się, o czym jest ta książka i pomyślałam, że to chyba nie dla mnie. Nie planowałam jej czytać. Aż pewnego dnia jedna z bliskich mi osób wcisnęła mi tę powieść w ręce i powiedziała “To jest tak dobre!” i tyle.

Zabrałam więc do domu “Od jednego Lucypera”. Zaczęłam czytać i… przepadłam. TO JEST TAK DOBRE, jest chyba najlepszą recenzją tej książki. To powieść, która cały czas we mnie rezonuje i myślę, że będzie to trwało jeszcze długo.

“Od jednego Lucypera” to historia pewnej rodziny. A tak naprawdę kobiet z tej rodziny. Nie jest to rodzina warszawska, czy krakowska. To prosta rodzina pochodząca ze Śląska. Krok po korku, poznajemy kobiety z każdego pokolenia: współczesną nam Kasię, jej mamę, babcię, jej siostrę i prababcię. Poznajemy rodzinne tajemnice, schematy nieświadomie przekazywane kolejnym pokoleniom, a wraz z nimi traumy. Dotykamy również tematu wykluczenia kobiet w czasie wojny i tuż po niej, zmian systemowych i rewolucji społecznej, która nie miała swojego źródła w samym polskim społeczeństwie, ale została narzucona z zewnątrz.

Ta powieść jest napisana pięknym językiem. Jej zdecydowanym wyróżnikiem jest wplecenie gwary śląskiej w wypowiedziach bohaterów. To bardzo ważna książka o dziedziczeniu traumy, poruszająca wątki społeczne, historyczne i polityczne. Książka o kobietach, napisana przez kobietę, jednak nie tylko dla kobiet.

Zdjęcie okładki ze strony lubimyczytac.pl

Ballada o lutniku“, wyd. Wydawnictwo Poznańskie

O tej książce myślałam, że jest nowością. Bardzo się zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że pierwsze jej wydanie miało miejsce w 1987 roku.

“Ballada o lutniku” Wiktora Paskowa, to niewielka książka opowiadająca o chłopcu imieniem Wiktor i jego relacji z Georgiem Henigiem, starym lutnikiem. Akcja dzieje się w latach 60′ XX wieku w Bułgarii. Wiktor jest synem muzyka, siłą rzeczy i jemu rodzice planują taką samą ścieżkę.

Opowieść Wiktora jest jednak tylko częścią tej książki. Odgrywa się ona bowiem na tle zmian ustrojowych i społecznych w Bułgarii, państwie, które dopiero powstawało. Dotyka problemu biedy, wykluczenia, podziałów klasowych, a także życia, umierania i w końcu śmierci samej w sobie.

Jak pisze tłumaczka “Ballady o lutniku”, Mariola Mikołajczak, jest to książka wielowarstwowa, na którą składają się historia o przyjaźni małego chłopca i rzemieślnika, warstwa historyczna, będąca świadectwem tamtych czasów i w końcu warstwa filozoficzna.

Ballada o lutniku jest moralitetem, który jest wolny od moralizowania, powieścią historyczną bez opisu wielkich wydarzeń, trzyma w napięciu, choć nie jest książką sensacyjną, wzrusza, mimo że nie ma w niej romantyzmu”. (Mariola Mikołajczak, posłowie do Ballady o lutniku).

Fot. Anna Mitura

Szklany klosz“, wyd. Marginesy

“Szklany klosz” Sylvii Plath to książka, z której przeczytałam dokładnie 53% i nie wiem, czy jeszcze do niej wrócę.

Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, ponieważ należy ona do kanonu literatury feministycznej. Jest to jednak powieść ciężka, przygnębiająca (może dlatego, że bohaterka choruje na depresję?), napisana dość specyficznym językiem, przypominającym język “Wielkiego Gatsby’ego”.

Akcja dzieje się w USA a bohaterką jest Esther, dziewczyna, dla której sensem życia jest nauka. Odbywając staż w Nowym Jorku, odkrywa jednak, że nie widzi dla siebie przyszłości a co więcej, nie zgadza się ze społecznymi wymaganiami i oczekiwaniami w stosunku do kobiet. Poznajemy jej rozterki, historie miłosne, w których była zwodzona i oszukiwana, a mimo tego, to jej partnerzy otrzymywali społeczne zrozumienie. W końcu Esther przechodzi załamanie nerwowe.

Dużym plusem tej powieści jest to, że jest ona pisana w pierwszej osobie. Nie patrzymy więc na bohaterkę z góry, nie oceniamy jej, lecz rozumiemy motywy jej postępowania, możemy się z nią utożsamić a w pewnym momencie wręcz odczuć, że to świat “oszalał”, a nie ona.

Być może dam “Szklanemu kloszowi” jeszcze jedną szansę, bo nie jest to zła książka, której nie warto czytać. Jednak na ten moment poczułam się nią bardzo zmęczona, a ponieważ wiem już, że jeśli się coś zaczęło, to nie trzeba tego kończyć 😉 to odkładam ją, do czasu, w którym będę miała na nią przestrzeń. Lub na zawsze 😉

Fot. Anna Mitura

Takie to książki przeczytałam w marcu 2021 roku. Może wybierzecie z nich coś dla siebie? A może dla kogoś innego? Ja w każdym razie wszystkie te książki (nawet “Szklany klosz”) polecam z czystym sumieniem.

Do przeczytania w drugiej części, w której słów kilka napiszę o książkach dla dzieci i rodziców 🙂