Muzyczne preferencje niemowląt

Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy małe dzieci mogą lubić jedną muzykę bardziej niż drugą? Albo dlaczego dziecięce piosenki są zbudowane tak, a nie inczej? Zastanawiają się na tym naukowcy i temat ten zbadali, a ja dziś postaram się Wam przybliżyć to, co właściwie naszym maluchom w duszy gra i dlaczego akurat to.

Kanadyjska badaczka i psycholożka muzyki, Sandra Trehub, w swoich badaniach odkryła, że niemowlęta preferują melodie cechujące się powtarzalnością, brakiem gwałtownych zmian w tempie i dynamice, dominacją wysokich rejestrów (czyli śpiewanych wysoko) oraz ogólną prostotą. Trehub jest również autorką pojęcia infant directed singing, czyli parafrazy funkcjonującego w językoznawstwie i lingwistyce infant directed speech. Ogólnie chodzi tu o to, że język, jakim posługujemy się w komunikacji z dzieckiem jest bardzo prosty i od zwykłej mowy różni się specyficznym słownictwem, rejestrem (do dzieci najczęściej mówimy wyżej niż normalnie) oraz składnią (zdania, które budujemy są krótsze i prostsze). Analogicznie przekłada się to na muzykę. Wymienione przeze mnie cechy muzyki, lubianej przez niemowlęta, charakteryzują kołysanki.

Kołysanka ukraińska – Powieszę kołyskę · Aneta Strzeszewska Kołysanki niedzisiejsze, Composer: Kompozycja tradycyjna Lyricist: Tekst tradycyjny

Dlaczego powtarzalność? Znacie pewnie powiedzenie, że najbardziej lubimy te piosenki, które już znamy? To prawda. Mózg, szczególnie mózg małego dziecka, uczy się przez powtarzanie. Zauważcie, że dzieci mogą wielokrotnie czytać jedną książeczkę, powtarzać jedno słowo, bawić się w to samo, słuchać tej samej piosenki. To dlatego, że powtarzając daną czynność oswajamy ją, koduje się ona w mózgu i kiedy jest nam już dobrze znana, sprawia nam przyjemność i pozwala się odpreżyć, ponieważ nie musimy już poświęcać energii na rozumienie i analizowanie poszczególnych elementów. W przypadku kołysanek, jest to powtarzalność na poziomie mikro. Nie chodzi o to, by śpiewać dziecku sto razy bardzo skomplikowaną melodię, ale o to, by w ciągu jednej śpiewanej przez nas melodii, wiele razy powtórzył się ten sam motyw melodyczny. Wybrana przeze mnie przykładowa Kołysanka ukraińska składa się z kilku zwrotek o takiej samej melodii. Dzięki temu, już po jednym jej przesłuchaniu jeteśmy w stanie ją zanucić lub zaaudiować (zaśpiewać w głowie bez konieczności śpiewania na głos).

Brak gwałtownych zmian w dynamice (głośno-cicho) i tempie również jest cechą kołysanek. Wyobraźmy sobie, że mama śpiewa dziecku kołysankę i nagle zaczyna ją śpiewać bardzo głośno i bardzo szybko. Czy w tym momencie kołysanka spełni swoją funkcję, jaką jest ukojenie, uspokojenie i finalne zaśnięcie dziecka? Raczej nie. Dodatkowo ważna jest też kwestia tego, że noworodek nagle przechodzi ze świata, w którym dźwięki były przyjemnie wygłuszone, jednostajne i raczej jednorodne, do świata, w którym zalewa go fala głośnych i niespodziewanych dźwięków, trzasków, szumów, krzyków i czego tam jeszcze sobie nie wymyślimy. Naturalnym więc jest, że zwracamy się w stronę tego, co znamy. Dlatego tak ważne jest, by dzieciom śpiewać w takiej samej głośności i tempie przez całą piosenkę. To je koi.

Dominacja wysokich rejestrów. Zauważyliście, że mówiąc do dzieci, mówimy wyżej? Nasz głos staje się bardziej “piskliwy”. Są nawet badania, które dowodzą, że po urodzeniu dziecka, głos kobiety staje się wyższy pod wpływem zmian hormonalnych. To dlatego, że dzieci lepiej rejestrują i przetwarzają dźwięki wyższe, niż te niższe. Łatwiej jest im skupić na nich uwagę. Właśnie z tego powodu większość kołysanek jest skomponowana w oparciu o wyższe dźwięki.

I w końcu prostota. W teorii muzyki i analizie, do opisu formy stosuje się litery. Prosta forma to ABAB, gdzie A będzie zwrotką, a B refrenem. To najpopularniejsza forma wykorzystywana w popularnych piosenkach. Jednak jeśli chodzi o kołysanki, często możemy się spotkać po prostu z formą AAA, to znaczy, że trzy razy powtarzamy tę samą melodię z innym tekstem. Tak jest w przypadku Był sobie król, Aaa kotki dwa, czy w naszej przykładowej Kołysance ukraińskiej. Ma to ścisły związek z wymienioną na początku powtarzalnością. Im bardziej skomplikujemy melodię śpiewaną dziecku, tym trudniej będzie mu ją przyswoić. Czy to znaczy, że piosenki dla dzieci mają być prostackie? Absolutnie NIE. Mogą być przepięknie zaaranżowane i wykonane a przy tym proste w zakresie budowy.

Czy w temacie preferencji muzycznych niemowląt to wszystko? Nie. Ten temat jest szeroki i jeszcze wiele ciekawych rzeczy można by tu napisać. Myślę jednak, że na dziś wystarczy 🙂

Jeśli ten tekst Ci się spodobał, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz 🙂

Do przeczytania za tydzień!

Ania

Do napisania tego teksu wykorzystałam notatki ze studiów z pychologii muzyki

Cisza

Wakacje to czas podróży, odkrywania nowych miejsc, poznawania i doświadczania, ale nade wszystko, czas regeneracji i odpoczynku.

Jeszcze jakiś czas temu sama byłam nastawiona na poznawanie, na wyjazdy w miejsca arcyciekawe, do dużych miast pełnych kultury, architektury, muzeów, ludzi i możliwości. Odkryłam jednak, że to nie daje mi upragnionej regeneracji. Na co dzień mieszkam w mieście, stwierdziłam więc, że jeśli chcę odpocząć, muszę szukać miejsc na uboczu, blisko natury, ciekawych bardziej przyrodniczo niż kutruralnie (mam tu na myśli wytwory kultury, które są przeciwne wytworom natury). Odkryłam, że tym, co najbardziej mnie karmi w takich wakacjach jest właśnie cisza.

Spędzając ostatni tydzień w leśniczówce w Puszczy Białowieskiej, natknęłam się w mojej głowie na pomysł, żeby o tej ciszy napisać coś więcej.

EKSPERYMENT

Zamknij na chwilę oczy. Posiedź chwilę w bezruchu, postaraj się nie aktywować żadnych zmysłów, poczuj, że po prostu jesteś. Teraz, nadal z zamkniętymi oczami, posłuchaj tego, co Cię otacza. Jeśli mieszkasz w mieście i w bloku, pewnie jesteś w stanie wskazać różne dźwięki, które do Ciebie docierają. Muzyka u sąsiada, dzieci biegające po podwórku, może jakaś wiertarka, samochody na ulicy, tramwaj, śmieciarka, może radio lub telewizor u Ciebie… Te dźwięki generalnie odbieramy jako szum, jako niezrozumiałą plątaninę nic nie znaczących dźwiękowych nitek. Dopiero, gdy się na nich skupimy, jesteśmy w stanie je rozplątać i porozdzielać.

Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ gdyby nasz mózg miał stale izolować i interperetować wszystkie otaczające nas dźwięki, prawdopodobnie szybko by się przegrzał. Jako ludzie nie jesteśmy stworzeni do życia w nieustannym hałasie, jednak nasze dorosłe mózgi posiadły już umiejętność określania, co jest warte uwagi, a co nie. Jakie dźwięki pozostawimy w tle, a na jakich warto się skupić. CIEKAWOSTKA: mózgi naszych dzieci tego nie potrafią!

Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pokoju, w którym jest np. pięć osób. Rozmawiają, śmieją się. Jest tam też pies, który zadowolony z towarzystwa, poszczekuje. Jedna z osób miesza herbatę, stukając łyżeczką o kubek. Jest włączone radio i otwarte okno, pod którym kłócą się sąsiedzi, przyjechał motor, szczeka pies sąsiada. Ktoś w pokoju trącił szklankę, która spadła na podłogę i się stłukła. Te wszystkie dźwięki docierają do nas z taką samą intensywnością, nie ma czegoś takiego, jak dźwięki w tle. Tak samo intensywnie odbieramy szczekającego psa, radio i rozmowę kogoś obok. Tak właśnie świat dźwięków odbierają dzieci. Im młodsze, tym bardziej. Dlatego tak ważne jest, by zadbać o higienę dźwiękową w otoczeniu naszych dzieci, by nie przebywały nieustannie zanużone w dźwięki radia, telewizora, dźwiękowej paplaniny.

Ostatnio sporo mówi się o zjawisku Wysokiej Wrażliwości. Osoby o takiej cesze określa się skrótem WWO (Wysoko Wrażliwa Osoba). To szczególna cecha neurologiczna, która sprawia, że takie osoby są bardziej wyczulone na bodźce, które są pomijane lub nie tak intensywne dla większości społeczeństwa (WWO stanowią około 15-20% populacji, tak samo zresztą jak High Need Babies).

U podstaw wysokiej wrażliwości leży skłonność do głębszego przetwarzania informacji (…) Osoby wysoko wrażliwe wszytsko przetwarzają głębiej.

Elaine N. Aron Wyoko wrażliwi

Możemy więc stwierdzić, że jeśli jesteśmy wysoko wrażliwi w obszarze dźwiękowym, każdy docierający do nas dźwięk będzie przez nasz mózg dużo dokładniej analizowany, niż w przypadku osoby, która takiej “nadwrażliwości” nie posiada. Warto pod tym kątem obserwować nasze dzieci. Moja córka, podobnie jak ja, długo przebywając w hałasie, z radiem włączonym w tle, wśród głośnych rozmów czy w większej grupie dzieci, staje się drażliwa. Dużo szybciej i łatwiej się denerwuje, zaczyna krzyczeć lub płakać, domaga się mleka, przytulenia, wzięcia na ręce. I o ile przebywanie w bogatym środowisku muzycznym, śpiewanie, granie na instrumentach, słuchanie wartościowej muzyki, jest bardzo ważne i rozwijające, o tyle konieczne jest zadbanie również o to, by stworzyć dziecku przestrzeń na ciszę, by mózg nie musiał na bieżąco radzić sobie z tym, co aktualnie słyszy, ale by mógł spokojnie przetworzyć to, co usłyszał już wcześniej. Inaczej może dojść do sytuacji przestymulowania.

Jeśli dostrzegasz każdy najdrobniejszy szczegół okoliczności, w jakich się znajdujesz (…) jest oczywiste, że szybciej się zmęczysz, musząc przetwarzać tak wiele danych (…) nadmierna stymulacja łatwo przeciąża osoby wysoko wrażliwe.

Elaine N. Aron Wysoko wrażliwi

Wspomniałam wcześniej, że człowiek nie jest stworzony do przebywania w nieustannym hałasie. Szczególnie w tym przez człowieka właśnie stworzonym. Każdy, kto był dłużej w lesie wie, że totalnej ciszy tam nie znajdzie. Nawet dziecko przebywające w brzuchu mamy jest otoczone dźwiękami. Co różni zatem industrialny hałas od dźwięków natury, czy tych, które otaczają nas w życiu prenatalnym? NATĘŻENIE. Dźwięki naturalne (szum drzew, śpiew ptaków, morze, bicie serca matki, przepływ krwi w tętnicach) mają dużo mniejsze natężenie niż ogdłos jadącego samochodu (a na ulicach jest więcej niż jeden samochód…), wiertarki, radia, motocykla, młota pneumatycznego na remontowanej własnie ulicy. Jako ciekawostkę, wrzucam Wam utwór inspirowany właśnie industrialnym światem dźwięków.

Russolo, Intonarumoris, Lisboa, Museu Coleção Berardo, 2012

Zachęcam, byście zwrócili uwagę na otaczające Was dźwięki oraz na to, co one z Wami na co dzień robią. Może akurat odkryjecie, że to one są powodem niezrozumianej dotąd drażliwości? Spróbujcie też dawać sobie w ciągu dnia kilka kwadransów ciszy. Na zewnątrz nic się wtedy nie dzieje, ale zapewniam, że Wasz mózg poczuje się jak w spa 😉

Miłego eksperymentowania z ciszą!

Ania

Do napisania tego tekstu wykorzystałam:

  • książkę Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza Elaine N. Aron
  • tekst Jak chronić dziecko (i siebie) przed zanieczyszczeniem dźwiękowym i dlaczego to takie ważne? z bloga Pomelody
  • artykuł ZANIECZYSZCZENIE HAŁASEM: ZMORA WSPÓŁCZESNOŚCI Kinetic Centrum Nowoczesnej Audiologii
  • notatki ze studiów