“Cudowna” Jadzia z Zabłudowa

Nie tak dawno temu, bo w 1965 roku i nie tak bardzo daleko, bo w Zabłudowie na Podlasiu, dziewczynce imieniem Jadzia przydarzyło się coś niezwykłego. Objawiła jej się Matka Boska. Jadzia pobiegła do mamy, która następnie opowiedziała o tym swoim przyjaciółkom. Wieść szybko rozniosła się po okolicy i wkrótce do Zabłudowa zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów. Jadwiga widzenie miała cztery razy.

Cuda, cuda niepojęte

Cud w Zabłudowie, w książce “Cudowna”, opisuje Piotr Nestorowicz. Choć raczej było to objawienie, a nie cud.

Okoliczności tego wydarzenia były dość osobliwe. Były to czasy, w których władza bardzo walczyła z kościołem w Polsce. Wprowadzała zamęt, wywierała naciski na księży i biskupów, intensywnie zwalczała przejawy ludowej religijności.

W takim klimacie 14-letniej Jadwidze ukazuje się Matka Boska i mówi jej, by ludzie się modlili, w przeciwnym razie Syn będzie karał.

Nie powinno dziwić nikogo, że objawienie w niewielkiej miejscowośni na Podlasiu wywołało sensację. Szybko jednak okazało się, że cud stał się kością niezgody nie tylko pomiędzy kościołem a władzą, ale też między wiernymi.

Tło polityczno-społeczne

Piotr Nestorowicz w doskonałej narracji relacjonuje tamte wydarzenia. Samej kwestii prawdziwości cudu jednak nie potwierdza, ani jej nie zaprzecza.

Ale to, co mnie najbardziej interesowało w tej lekturze, to tło polityczno-społeczne cudownych wydarzeń.

Przede wszystkim, kwestia walki kościół-władza. Nestorowicz opisuje go z reporterską bezstronnością, nie opowiadając się po żadnej ze stron. Dla mnie jednak jest to perspektywa, która pozwala bardziej zrozumieć dzisiejszą walkę wiernych o kościół katolicki w Polsce. Dla wielu z nich był on wtedy alternatywą dla niechcianego reżimu komunistycznego.

Kolejny aspekt to “psychologia tłumu”. Cudu nikt nie zweryfikował. Księża i biskup wręcz się od niego odcinali. Ale ludzie WIERZYLI. I to wystarczyło. Gotowi byli poświęcić naprawdę wiele, by tę wiarę ochronić. Wspomnę tylko o “cudownej wodzie”. Po zbadaniu jej przez Inspektorat Sanitarny okazało się, że przekracza normy dla wody pitnej, bagatela, sześćsetkrotnie.

zdjęcie okładki ze strony woblink.com

“Cudowna” książka

“Cudowna” jest reportażem, jakich mało. Nie dość, że odnosi się do historii, to dotyka tak ważkich w polskim społeczeńtwie spraw, jak wiara, kościół czy władza.

Mistrzowsko została tu zachowana obiektywność. Przyznam, że czytając “Cudowną” czekałam na jednoznaczne zakończenie. Pewnie dlatego, że książkę czyta się trochę jak powieść sensacyjną, a w tych na końcu wszystko się wyjaśnia. Tutaj tak nie jest. Nie dowiemy się, kto miał rację, a kto nie. Poznamy fakty, opinie, opowieści i wspomnienia, m.in. samej Jadwigi.

“Cudowna” zmusza do myślenia, weryfikowania opinii i dystansu. Pokazuje świat, który nie jest czarno-biały i w którym nikt nie jest w stu procentach zły lub dobry.

Książkę czyta się szybko, więc tym bardziej zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę.

Nigdy dość dobra. Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek

Każda z nas mierzy się w swoim życiu z oczekiwaniami. Jedne mamy same wobec siebie, inne przychodzą do nas z zewnątrz. Jedne są realne, inne tak wyśrubowane, że choćbyśmy stanęły na rzęsach, nigdy ich nie spełnimy.

Czytając “Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek”przechodzimy przez trzy części książki: identyfikację problemu, jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie oraz przerwanie cyklu dziedzictwa.

W pierwszej części – identyfikacji problemu – poznajemy oblicza narcyzmu, dowiadujemy się, czym jest narcystyczne zaburzenie osobowości oraz jakimi cechami charakteryzuje się osobowość narcystyczna.

Tak bardzo się staram!

To hasło przyświecające każdej osobie dotkniętej narcyzmem. Dotkniętej, mam tu na myśli nie tylko osoby z osobowością narcystyczną czy narcystycznym zaburzeniem osobowości, ale też takie, które dorastały z inną osobą z osobowością narcystyczną lub są z nią w związku.

W części drugiej, jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie, dowiadujemy się, w jaki sposób w dorosłym życiu funkcjonują córki narcystycznych matek. Jest to też obraz różnych postaw narcystycznych mieszczących się w spektrum narcystycznego zaburzenia osobowości. Poznajemy córki (bo to o nich jest ta książka) ambitne i sabotujące siebie. Możemy też zobaczyć, w jaki sposób wchodzą w związki romantyczne (zależne lub współzależne) oraz jak narcyzm wpływa na ich macierzyństwo.

Jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie jest bardzo ciekawym opisem powyższych postaw. Pomaga zrozumieć występowanie mechanizmów i schematów postępowania w odniesieniu do osobowości narcystycznej. To główna oś książki, do której prowadzi część pierwsza i z której wynika trzecia.

Czas na zmiany

Przerwanie cyklu dziedzictwa jest proponowanym przez Karyl McBride programem zdrowienia. Na podstawie swojego doświadczenia w pracy terapeutki oraz córki narcystycznej matki, którą sama jest, przedstawia konkretne kroki, które mają doprowadzić do zmiany w zdrową, świadomą i pewną siebie kobietę.

We wstępie do trzeciej części książki autorka pisze: teraz, w części trzeciej, dowiesz się, jak zaakceptować przeszłość, pozwolić sobie na przeżycie związanego z nią żalu, przeprogramować uwewnętrznione negatywne przekazy, przeformułować poglądy oraz przekonania i zmienić swoje życie.

Wśród metod autoterapeutycznych opisuje dziennik, ćwiczenia arteterapeutyczne, pracę ze wspomnieniami i wyobrażeniową. Podobne i opisane w sposób naukowy ćwiczenia, zawarła Hania Sywula w książce “W głowie się poprzewracało“.

Książka wystarczy?

“Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek” jest książką z kategorii samopomocowych. Czytanie jej ma dać wsparcie i doprowadzić do uzdrowienia. Czy jednak to wystarczy?

W moim odczuciu autorka trochę za bardzo upraszcza temat. Widzę podział zero-jedynkowy na złe narcystyczne matki i córki-ofiary. Taki podział nigdy nie jest dobry.

Żeby dotrzeć do konkretów, trzeba przebrnąć przez potok słów, które w amerykańskim sposobie pisania są uprawnione, w polskim tłumaczeniu jednak często tracą sens.

Jestem również daleka od przekonania, że przeczytanie książki rozwiąże wszystkie problemy. “Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek” faktycznie może być wsparciem, jednak z całą pewnością nie zastąpi terapii.

Nie tylko ja tak mam

Niewątpliwą wartością “Wsparcia dla dorosłych córek narcystycznych matek” jest mnogość przykładów i doświadczeń pacjentek, znajomych i samej autorki. Dla osób mierzących się z konkretnymi problemami, zobaczenie, że “nie tylko ja tak mam” jest bardzo cenne i zdejmuje ciężar wyobcowania, poczucia bycia nierozumianym i “poza normą”.

Książka jest też napisana prostym językiem, dzięki temu czyta się ją szybko i przyjemnie. Sądzę, że nie mając wobec niej wygórowanych oczekiwań typu “ta książka zmieni moje życie!”, można z niej całkiem dużo wyciągnąć.

Jesteś ważna!

Przesłanie “Wsparcia dla dorosłych córek narcystycznych matek” można zamknąć w tym zdaniu: Jesteś ważna!

Ta książka daje wsparcie, poczucie bycia zrozumianą i wskazuje drogę do zatroszczenia się o siebie, swoje zdrowie psychiczne i potrzeby.

Dobrze, że ta pozycja pojawiła się na rynku. Czuję, że może zrobić wiele dobrego i być znaczącą cegiełką w budowaniu świata świadomych siebie, silnych i zdrowych kobiet.

Książki z maja 2021 cz. 2

Mój maj, pod względem czytelniczym, obfitował w same wspaniałości. Miałam przyjemność spędzić czas z literaturą piękną i popularnonaukową. Ta pierwsza dostarczyła mi wielu wzruszeń i radości obcowania z literaturą. Ta druga przyniosła dużo wiedzy.

Jeśli jesteś ciekaw_ szczegółów – wskakuj dalej! 🙂

Wpis powstał we współpracy z czytam.pl

Dziewczyna, kobieta, inna

Bernardine Evaristo, wyd. Wydawnictwo Poznańskie

Wielka Brytania. Kraj wolności, dobrobytu, równości. Każdy może być tu kim chce i spełnić każde swoje marzenie. Czyżby?

W “Dziewczynie, kobiecie, innej” czytamy o kobietach żyjących w Wielkiej Brytanii. Ale nie są to kobiety bogate, uprzywilejowane, białe. Poznajemy imigrantki, ich dzieci, przyjaciółki, partnerki. Tytuł każdego rozdziału to imię jednej bohaterki. Nie są to jednak kobiety zawieszone w próżni. Ich losy przeplatają się lub stykają ze sobą w różnych momentach ich życia.

Bernardine Evaristo podnosi w swojej powieści dużo aktualnych tematów: feminizm, prawa społeczności LGBTQ+, w tym również osób trans i niebinarnych, problem rasizmu czy klasizmu. Książka uwrażliwia na wszystkie te kwestie. Otwiera również głowę na perspektywę innych ludzi.

Zarówno tematyka książki, jak i język, w jakim jest napisana, jest niezwykle inkluzywny. Dla mnie, osoby na co dzień nie mierzącej się z takimi problemami, to ważna lekcja pokory.

“Dziewczyna, kobieta, inna” to bardzo ważna książka, podejmująca istotne społecznie wątki. Choć napisana jest przez kobietę i dotyczy kobiet, jestem przekonana, że mężczyźni również mogą z niej wiele zaczerpnąć dla siebie.

Powinnyśmy celebrować to, że o wiele więcej kobiet dzisiaj rekonfiguruje feminizm, a ruchy oddolne rozprzestrzeniają się z prędkością światła, miliony kobiet się budzą i uświadamiają sobie, że mogą przejmować władzę nad światem, że są jednostkami z pełnią barw.

“Dziewczyna, kobieta, inna” Bernardine Evaristo

“W głowie się poprzewracało”

Hania Sywula, wyd. Altenberg

Tę książkę zażyczyłam sobie na urodziny. Bo czy można zrobić sobie lepszy prezent, niż zadbanie o swoją głowę?

Ta książka to wyjątkowa pozycja na polskim rynku wydawniczym. Napisana przez Youtuberkę i studentkę psychologii, Hanię Es, jest podręcznikiem psychoedukacji. Ileż tam jest wiedzy! Podanej w lekkiej, przystępnej i zrozumiałej formie, która nie wprawia czytelnika_czki w zakłopotanie z powodu swojej niewiedzy, ale powoduje zaciekawienie tematem. Warto dodać, że jest to aktualna wiedza psychologiczna.

Każdy rozdział zawiera krótki felieton, w którym Hania dzieli się swoim doświadczeniem choroby i zdrowienia. Później następuje część merytoryczna, gdzie dowiadujemy się o różnych teoriach psychologicznych, eksperymentach i mechanizmach dziejących się w naszych głowach. Ta część kończy się krótkim podsumowaniem najważniejszych treści. Ostatnia (i według mnie, najbardziej wartościowa) część to ćwiczenia. Są one doskonałym materiałem do pracy własnej ale też trapeutycznej. Bez trudu jestem w stanie wyobrazić sobie, że terapeuta korzysta z tej książki. Ach, no i jeszcze smaczek. Bibliografia podzielona i spisana rozdziałami. Dla mnie miód ♥ Lubię mieć ustystematyzowane i poukładane rzeczy, ale w porządki jestem słaba. Więc jeśli ktoś poda mi na tacy przygotowane i opracowane rzeczy, a ja mogę po nie sięgnąć kiedy chcę i potrzebuję, bo wiem, że tam są – jestem szczęśliwa 😉

Czytelnik_czka może odnaleźć w tej pozycji dużo wsparcia i poczucia “nie tylko ja tak mam”. Porusza, wzrusza, ale też bywa zabawna. Hania wplatała sporo anegdotek popkulturowych. Mnie śmieszy 😀

To także dobra baza do dalszego zdobywania wiedzy. Może też być impulsem do wybrania się na psychoterapię.

Bardzo się cieszę, że ta książka została wydana. Jest bardzo ważna i potrzebna, bo w społeczeństwie temat zdrowia psychicznego wciąż jest bagatelizowany. A to źle. Wnoszę o wprowadzenie “W głowie się poprzewracało” do kanonu lektur.

#LOVE jak kochać w XXI wieku

dr Olga Kamińska, wyd. Znak

Ta książka jest typowym przykładem tego, że nie należy oceniać po okładce 😉 Nie moja estetyka. Obejrzałam ją sobie dokładnie z każdej strony, sprawdziłam, kim jest autorka (doktorką psychologii i wykładowczynią na SWPS) i pomyślałam, że skoro napisała ją badaczka z SWPS, to nie może być zła.

youtube.com

Nie pomyliłam się. Ten poradnik o związkach obejmuje szeroki zakres tematyczny. Podobnie jak w przypadku wcześniejszej książki, tak i tu mamy do czynienia z aktualną wiedzą psychologiczną, popartą mnóstwem badań i eksperymentów. Nie znajdziemy tu jednak tylko psychologii. Miłość i jej postrzeganie są uwarunkowane wieloma czynnikami. Mamy tu więc perspektywę historyczną, etnologiczną, antropologiczną, biologiczną, neurologiczną, socjologiczną, kulturową.

Po każdym rozdziale autorka umieszcza biblioteczkę – zbiór tytułów filmów i książek, do których warto sięgnąć w poruszanym w rozdziale temacie. To znów kolejny prezent dla mnie ♥

Wiedza w “#LOVE” podana jest w sposób rzetelny, ale i przystępny. Nie przytłacza naukowym językiem.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj rozdział o stylach przywiązania. Ludzie złoci! To był najlepszy tekst jaki na ten temat czytałam. Obrazowo pokazuje w jaki sposób wytwarzają się style przywiązania odnosząc się do przeprowadzanego w tym temacie badania. Dalej autorka opisuje w jaki sposób osoby w danym stylu będą w dorosłości wchodziły w relacje i jakie mogą mieć trudności. No i coś, przy czym w mojej głowie rozległy się famfary. Ludzie nie mają jednego tylko stylu przywiązania! Te style się mieszają, jeden może być dominujący, inny trochę utrudniać życie. Zawsze było to dla mnie niezrozumiałe, w jaki sposób można skategoryzować więzi międzyludzkie w trzech kategoriach, z czego tylko jedna jest właściwa. No i oto znalazłam satysfakcjonujące mnie wyjaśnienie. Dziękuję!

Jestem fanką ciekawostek. Niewiele z nich zapamiętuję na dłużej, ale z fascynacją oglądam wszystkie dokumenty Davida Attenborough. To samo czułam czytając tę pozycję. To książka-ciekawostka. O mózgu, mechanizmach działania, ewolucji. O ludziach w ogóle. Dowiedziałam się np. że Czyngis-chan jest ojcem 8% mężczyzn w 16 azjatyckich populacjach. Jak mi nie wierzycie, sprawdźcie sami!

Ponieważ jest to poradnik, znajdziemy w nim również praktyczne porady i wskazówki, jak budować stabilny i szczęśliwy związek. Nie są one, według mnie, narzucające się i zero-jedynkowe. Są pewną propozycją, z której można skorzystać.

Dodatkowym atutem jest to, że “#LOVE” bardzo szybko się czyta. Mi zajęło to dwa dni, a nie wygrałabym w konkursie szybkiego czytania. Mam na myśli, że czytam dość wolno.

“#LOVE” to książka dla ciekawskich. Dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Dużo ciekawego kontentu dla fanów mózgów, hormonów i ewolucji 😉 Kolejna ważna i potrzebna książka!

zdjęcie ze strony lubimyczytać.pl

Mam nadzieję, że moje krótkie recenzje tych tytułów były dla Was inspirujące. A może ktoś przekona się, że po któryś z nich warto sięgnąć.

Jeśli podobał Ci się mój wpis, prześlij go dalej! Włożyłam w niego dużo pracy i będzie mi bardzo miło, jeśli dotrze do szerszego grona odbiorców 🙂

Trzymajcie się zdrowo ♥

Cześć!

Książki z maja 2021 cz. 1 – dla dzieci

Cześć!

W ostatnim czasie na moim istagramie opublikowałam cykl z książkami dla dzieci. Dziś zbieram je wszystkie we wpis.

Jeśli jesteś ciekaw_a, zaprazam do lektury!

Wpis powstał we współpracy z księgarnią czytam.pl

Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna”.

Sam McBartney, il. Anita Jeram, wyd. Harper Collins

Czy widział_ś kiedyś dziecko zachwycające się światem? Oglądające w kucki biedronkę na środku chodnika, zbierające z wielkim zaangażowaniem patyki w lesie albo kolorowe liście? Właśnie o tym jest ta kiążka. O zachwycie i ciekawości świata.

“Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna” to książeczka już dla najmłodszych dzieci. Powstała jako kontynuacja bestsellerowej książki “Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham” i jest częścią serii, w której bohaterowie oberwują świat przyrody o każdej porze roku.

Opowieść jest napisana prostym językiem. Jest też krótka, więc nie znudzi ani dziecka, ani rodzica 😉 Całość przepięknie zilustrowała Anita Jeram.

“Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham, kiedy jest wiosna” zachęca do odkrywania świata przyrody. To bardzo przyjemna, kojąca i wartościowa książeczka. Świetnie sprawdzi się jako lektura przed snem.

Poznańskie koziołki

Agnieszka Frączek, il. Magdalena Jakubowska, wyd. Mamania

Legendy miejskie, któż z nas ich nie zna? Czarowinice, smoki, magiczne przedmioty. A w Poznaniu… kozły.

“Poznańskie koziołki” to część serii “Legendy Polskie” wydawnictwa Mamania. Zabawna i rymowana opowieść to dobre wprowadzenie do świata legend, historii i podróży.

Książeczka jest niewielkich rozmiarów, wydrukowana na twardych kartach. Rymowana opowieść, to przyjemność słuchania a żywe ilustracje – przyjemność z oglądania.

“Legendy polskie” to bardzo fajny pomysł na zainteresowanie malucha historią.

Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce

Lichfield Davis, wyd. Zielona Sowa

Kontynuacja książki “Niedwiedź i pianino”. Poruszająca opowieść o sile muzyki i przyjaźni. Ale od początku.

“Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce” opowiada o muzyku Hektorze i jego psie imieniem Hugo. Pewnego dnia, mężczyzna odkłada swój instrument do szafy, zawiedziony przebiegiem swojej muzycznej kariery. Zrezygnowany, nie zwraca na nie uwagi, a w tym czasie Hugo próbuje swoich sił w grze na instrumencie.

To historia o marzeniach, muzyce, muzyku i prawdziwej przyjaźni. Wzrusza i inspiruje, dla mnie czytanie jej jest niezwykłą przyjemnością. Przekazuje dzieciom wartości, takie jak wytrwałość i przyjaźń oraz pokazuje, że popełnienie błędu nie skreśla relacji z inną osobą.

Przepiękne ilustracje, które są z jednej strony dość realistyczne, z drugiej, baśniowe, tworzą w książce wyjątkowy klimat. Są wielowymiarowe i za każdym razem można zwrócić uwagę na inne szczegóły. Bywają też zabawne, mam poczucie, że są to smaczki dla dorosłych, np. pojawiający się w pewnym momencie ochroniarze niedźwiedzie.

“Niedźwiedź, pianino, pies i skrzypce” to piękna i ponadczasowa opowieść, z której płynie ważna nauka:

Prawdziwa przyjaźń, tak jak prawdziwa muzyka, trwa wiecznie

“Mój tato tańczy. Dzikie wygibasy”

Marek Wierzbicki, Agnieszka malarczyk. wyd. Wie Żbik

Na koniec perełka. Książka absolutnie wspaniała. Moja córka dostała ją w prezencie, a to ja piszczałam z radości, kiedy ją zobaczyłam!

“Mój tato tańczy” to historia, w której odnajdzie się każde dziecko w wieku przedszkolnym. Nie taka koszulka, nie taki dzień, nie ta łyżka, nie ten kubek… Rodzice znają to aż za dobrze. A to właśnie przydaża się małej bohaterce, Luli.

Tematyka podjęta w tej książce również jest uniwersalna: trudne emocje, złość, poranny pośpiech. Ale co najważniejsze – podaje propozycję, jak sobie z tym stanem poradzić.

No i dla mnie absolutny hit: muzyka i taniec. Te dwa narzędzia zaprezentowane są jako skuteczna metoda w rozładowywaniu napięć emocjonalnych. To wspaniale, że wiedza o tym, zostaje przekazana w takiej formie. Ja również piałam o tym, jak rozładowywać emocje przy pomocy muzyki. Możecie przeczytać tu. Sposób na trude emocje w “Mój tato tańczy” to świetny przykład choreoterapii i muzykoterapii w pracy z uczuciami i ciałem.

Mimo poruszanego tematu dziecięcej złości, narracja jest spokojna. Kojący klimat uzupełniają też ilustracje utrzymane w pastelowych barwach. W ogóle tego typu grafika, mi osobiście bardzo odpowiada.

grafika ze strony mojtatotanczy.pl

Jest jeszcze jeden wyjątkowy element tej książki. Na samym końcu znajduje się poradnik w pięciu krokach “Jak wytańczyć złość?” Oprócz wartości literackiej, książka ma więc wartość psychoedukacyjną, nie tylko dla dzieci, ale też dla rodziców czy opiekunów. Bardzo mi się to podoba!

“Mój tato tańczy” to pozycja wartościowa i bardzo potrzebna na rynku książki dziecięcej. Uczy akceptacji emocji oraz pracy z nimi. Myślę, że doskonale sprawdzi się nie tylko w domu, ale też w placówkach opiekuńczo-wychowawczych czy terapeutycznych. Może mieć szerokie zastosowanie w pracy z dziećmi, ale też z osobami z niepełnosprawnością zahcęcając ich do ruchu i ucząc kontaktu ze swoim ciałem, w ramach terapii zajęciowej, arteterapii i treningów np. treningu wyrażania emocji.

Zdjęcie ze strony mojtatotanczy.pl

Jeśli podoba Ci się ten tekst, będzie mi bardzo miło, jeśli go udostępnisz i podasz dalej 🙂 Bardzo się nad nim napracowałam 😉

A już niedługo Czytelnicza majówka dla dorosłych!

Do ponownego przeczytania ♥

Książki z kwietnia 2021

We wpisie o “biblioterapii” (tu) pisałam, że codziennie czytam choć kilka stron i traktuję ten zwyczaj jako selfcare.

W kwietniu wyszły z tego cztery przeczytane w całości książki i jedna porzucona, ale o tym może innym razem.

Patrzę na tytuły książek, które przeczytałam i mam poczucie, że zafundowałam sobie ciężki czytelniczy miesiąc. Już spieszę z bardziej szczegółowym wyjaśnieniem.

“Rok 1984” George Orwell

Od dłuższego czasu chciałam sięgnać po tę książkę. W końcu się udało. Choć może raczej, w końcu sięgnęłam i przeczytałam.

Początek był dla mnie trudny. Musiałam wgryźć się w język Orwella, wymagała ode mnie też sporego skupienia, ze względu na osoby i wydarzenia opisywane w powieści. Przyznam, że już myślałam, że “Rok 1984” zasili szeregi książek porzuconych. Jednak tak się nie stało.

W miarę czytania, pojawiało się coraz więcej pytań i wątpliwości. Nie wiedziałam już, czy prawdą jest to, co twierdzi bohater czy to, co twierdzi Partia. Chciałam więc dowiedzieć się jak najwięcej o historii Winstona, angsocu, prowadzonej wojnie i Partii. Ale od początku.

Bohaterem powieści jest Winston Smith mieszkający w Londynie w 1984 roku. Londyn zaś jest miejscowością w państwie o nazwie Oceania – jednym z trzech mocarstw powstałych po II Wojnie Światowej. Oceania, Eurazja i Azja Wschodnia to państwa, które na zmianę prowadzą ze sobą wojnę i wchodzą w sojusz. Panujący w Oceanii ustrój to angsoc, czyli skrajna wersja socjalizmu angielskiego. Nad wszystkim, dosłownie, czuwa Wielki Brat, a władzę sprawuje Partia.

To powieść o propagandzie, władzy, szukaniu prawdy i człowieczeństwa. Nie brakuje w niej dreszczyku emocji, konspiracji, obaw.

W “Roku 1984” można zobaczyć świat w krzywym zwierciadle, choć ja miałam nieodparte wrażenie, że to nie zwierciadło jest krzywe, ale świat.

“Rok 1984” to książka uniwersalna, obnażająca wady systemów i ustrojów. Zmusza do myślenia i zweryfikowania własnych postaw. Bardzo się cieszę, że zdecydowałam się w końcu na tę lekturę. Teraz już rozumiem, dlaczego jest to jedna z najważniejszych powieści w historii literatury i absolutnie przyłączam się do tego głosu.

Zdjęcie ze strony empik.com

“Zdażyć przed Panem Bogiem” Hanna Krall

Rozmawiając o tej książce z moim mężem dowiedziałam się, że jest to lektura w liceum. Nie wiem, co prawda, czy nie czytałam jej w szkole, bo akurat nie była w naszym kanonie, czy ominęły mnie te lekcje (nie za często bywałam w szkole). W każdym razie jej nie czytałam.

Przyznam, że mimo niewielkich rozmiarów, była to dla mnie trudna lektura. Nie mogłam skupić się na wątkach, odnaleźć w narracji i do pewnego momentu, nie wiedziałam, o czym czytam.

Jest to jednak bardzo ważna książka, dzięki której możemy po raz kolejny przekonać się, że świat nie jest czarno-biały i wszystko zależy od okoliczności, w jakich się znajdziemy. Osobiście, była to dla mnie kolejna lektura dotykająca tematu wojny, z której płynie lekcja “nie oceniaj”. Świat bez wojny jest zupełnie inny niż ten, w którym toczy się wojna. Decyzje podejmowane wtedy, nie mogą podlegać ocenie z dzisiejszej perspektywy.

Myślę jeszcze o jednej rzeczy. W rozmowach z osobami, które przeżyły wojnę, wybrzmiewa bardzo wyraźnie “nie pytajcie”. Z naszej strony jest chęć zrozumienia, ciekawość (nie wścibskość). Z drugiej, jest rozgrzebywanie ran, poczucie bycia ocenianym i poczucie nieprzystawalności. Tak to rozumiem.

Na koniec jeszcze jedno pytanie, z którym również zetknęłam się nie po raz pierwszy. “Jakie to dziś ma znaczenie?”

Zdjęcie ze strony empik.com

“Czuła Przewodniczka. O kobiecej drodze do siebie”. Natalia de Barbaro

Niezwykle ważna książka. Jedna z tych, o których mówię “MUSISZ ją przeczytać!” Oczywiście, nikt nic nie musi, ale z całą pewnością, po lekturze “Czułej Przewodniczki” świat nie jest już taki sam.

Spodziewałam się typowego psychologiczno-kołczowego poradnika. Z tych, które mówią “zrób to i znajdziesz szczęście! GWARANTUJĘ!” Zamiast tego, dostałam pełną wrażliwości i wyczucia podróż wgłąb siebie i każdej innej kobiety.

Autorka nie zarzuca czytelniczek potokiem psychologicznych pojęć i zwrotów, które dla zwykłego człowieka niewiele znaczą, a jedynie mądrze wyglądają. Nie zwraca się do czytelniczek z góry, z jakiegoś meta poziomu, do którego, być może, przy odrobinie szczęścia i całej kupie samozaparcia (bo przecież chcieć, to móc i wszystko jest kwestią organizacji…) kiedyś, na chwilę się zbliżysz. Ale tylko, żeby poczuć atmosferę chwały, bo przecież autorki nie zdetronizujesz nigdy. W “Czułej Przewodniczce” tego nie ma. Natalia de Barbaro staje na równi z czytelniczką. Trochę tak, jak dorosły, który siada na dywanie z dziećmi i opowiada im historie, w sposób dla nich zrozumiały. Jest równy, bliski i choć bardziej doświadczony, nie wywyższający się z tego powodu.

“Czuła Przewodniczka” to książka spokój, inspiracja, wzruszenie. Celowo stosuję tu formę rzeczowników. Myślę, że każda z nas może tę lekturę rozumieć inaczej, co innego z niej dla siebie wziąć, z czym innym w sobie się skonfrontować. Jednak ta konfrontacja nie powoduje strachu, paraliżu, poczucia gorszości. To raczej dostrzeżenie czegoś w sobie, a zaraz potem poklepanie po ramieniu ze słowami “nie martw się, wszystkie tak mamy”.

“Bezmatek” Mira Marcinów

Usłyszałam, że jeśli podobały mi się “Pestki” Anny Ciarkowskiej, to “Bezmatek” sposoba mi się też, bo to bardzo podobne książki. Po przeczytaniu “Bezmatka”, zupełnie się z tym nie zgadzam.

“Bezmatek” to opowieść o relacji matki i córki, opowiedziana z perspektywy córki. Całość zaczyna się, gdy bohaterka, która jest jednocześnie narratorką, jest małą dziewczynką, kończy się kilka lat po śmierci matki. I właśnie o tym jest ta książka. O umieraniu. O śmierci.

Z jednej strony “Bezmatek” był mi bliski. Akcja dzieje się na Pomorzu Zachodnim. Choć nie znamy nazwy miejscowości, w której mieszkają bohaterki, to bywają one w Koszalinie czy w Mielnie. To było dla mnie wyjątkowe czytelnicze doświadczenie, bo są to moje rodzinne strony. Stąd bliskość.

Z drugiej, lektura “Bezmatka” powodowała ogromne przygnębienie. Czułam się, jakby ktoś zdrapywał mi strupy i posypywał solą. To robił mi, nie tyle temat śmierci, ile umierania. W tej książce, umieranie trwa długo. Długo czytając o umieraniu, długo dotykałam własnego smutku.

Dlaczego nie zgadzam się z porównaniem “Bezmatka” do “Pestek”? “Pestki” Anny Ciarkowskiej są, w moim odczuciu, o tym, co zbudowało bohaterkę. Nie są to pozytywne doświadczenia, zdania, opinie, nazywane właśnie pestkami. Jednak są tym, co bohaterkę tworzy. “Bezmatek” jest o rozkładzie. O tym, co bohaterka traci, z każdym kolejnym wydarzeniem. O tym, co z niej zostaje na sam koniec.

Oczywiście jest to moja opinia i moje odczucie.

Zdjęcie ze strony empik.com

Na teraz to tyle. Do przeczytania w kolejnym wpisie!

Co dają książki? Biblioterapia

Pewni znani Starsi Panowie śpiewali, że piosenka jest dobra na wszystkoI oczywiście mieli rację. O wpływie muzyki na emocje pisałam tu. Dziś jednak, myśląc o panaceum na bolączki wszelakie, myślę o książce.

Mając ostatnio dość trudny i stresujący czas, zastanawiałam się, co mogę zrobić, by sobie pomóc. Męczyć się nie lubię, więc ćwiczenia fizyczne odpadają. Zresztą, z pracy z maluchami wracam tak zmęczona fizycznie, że dokładanie sobie odniosłoby odwrotny skutek. A może nie? Malowanie, rysowanie, wyklejanie – potem mam bałagan, a bałagan mnie stresuje. Pomyślałam więc, co sprawia mi największą przyjemność, na co zawsze najbardziej czekam. Odpowiedź brzmiała: na moment wieczornej ciszy z książką.

Dlatego właśnie poświęcam codziennie, chociaż chwilę na przeczytanie rozdziału książki, inspirującego artykułu, wiersza czy opowiadania.

Czytanie pozwala mi oderwać się od codziennych problemów. Przenieść się w świat zupełnie inny niż mój. Poznać inną perspektywę, dowiedzieć się, jak żyją inni ludzie. Poczuć, że ktoś przeżywa coś podobnego, jak ja. Pobudzić szare komórki, czerpać przyjemność ze słów, tego, jak układają się w zdania, zdania w akapity.

Co jest dla mnie szczególnie ważne, jest to aktywność CICHA i SAMODZIELNA. Jestem introwertyczką. Kocham ciszę, mój wewnętrzny świat, najlepiej odpoczywam sama, w moim domu. Moja codzienna aktywność znacznie jednak od tego odbiega. Spędzam codziennie 8 godzin z grupą szalonych dwulatków. Po tym czasie odbieram moją osobistą dwulatkę i wracam z nią do domu. Życie introwertycznych rodziców nie jest proste. Dlatego ten czas bycia ze sobą jest mi potrzebny tak samo, jak obiad, porcja serotoniny w kapsułce czy ubranie się adekwatnie do pogody.

Mając też wiedzę z zakresu arteterapii, świadomie stosuję auto biblioterapię jako codzienny selfcare. Czytanie nie tylko jest formą zdobywania wiedzy. Posiada również szereg innych funkcji: kompensuje poczucie bezsensu, inspiruje do pewnych zachowań, pomaga rozwiązywać życiowe zadania, kształtuje umiejętności werbalne i estetyczne, uwrażliwia na doznania płynące z wewnątrz oraz z zewnątrz, kształtuje system wartości i cele życiowe, pozwala na przeżycie nieuświadomionych uczuć, daje możliwość odreagowania i w końcu – zapewnia rozrywkę.

Cieszy mnie również fakt, że zaczęłam oddzielać czytanie w celu zdobywania wiedzy i czytanie jako formę dbania o higienę psychiczną. Nie za bardzo bowiem relaksowała mnie wieczorna lektura poradnika o żywieniu dzieci, ale powieść, opowiadanie czy esej już tak.

Jestem ciekawa, jaką rolę w Waszym życiu odgrywają książki i czy lektura też Was odpręża, a może wręcz przeciwnie – nudzi Was i stresuje? 🙂

Do przeczytania w następnym wpisie!