Co daje czytanie dziecku?

Wpis we współpracy z czytam.pl

Nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez książek. Baśnie, bajki, różne światy i historie. Do dziś mam w domu książki, które czytała mi mama. Teraz sama jestem mamą i macierzyństwa również nie wyborażam sobie bez książek i wspólnego czytania.

Dlaczego czytać dzieciom?

Pracując w placówce opiekuńczeń mam okazję obserwować różne dzieci w różnych sytuacjach. Niestety, widzę, jak maluchy podrywają się na widok telefonu, jak potrafią go odblokować albo wołają, że będzie bajka. Jest to dla mnie bardzo smutna obserwacja. Widzę też, że wiele z nich ma problem ze skupieniem się na wykonywanej czynności lub słuchaniu czytanej książki. A czytanie dzieciom jest tak bardzo ważne!

Głośne czytanie dzieciom niesie ze zobą wiele korzyści dla dziecka i opiekunów.

  • czytanie dzieciom stymuluje ich rozwój poznawczy, emocjonalny i społeczny
  • głośne czytanie dzieciom wspiera budowanie relacji z rodzicem oraz poczucia bezpeczeństwa i własnej wartości
  • czytanie małemu dziecku rozwija myślenie krytyczne, ciekawość, kreatywność, zdolności analityczne, rozumienie przyczyn i skutków oraz zdolność koncentracji
  • czytanie rozwija empatię
  • czytanie przed snem wycisza układ nerwowy, wspiera wydzielanie melatoniny i staje się elementem wieczornego rytuału

Dodatkowo, dla bardzo małych dzieci, głośne czytanie buduje ich słownik, rozwija pamięć (szczególnie, że dzieci lubią wielokrotnie wracać do tej samej książki) a oglądanie ilustracji kształtuje ich gust i poczucie estetyki.

Co czytać dziecku?

Rynek pełen jest pięknych i wartościowych książek dla dzieci. Bardzo często rodzice czy opiekunowie mogą czuć się zagubieni i nie wiedzieć, co właściwie wybrać.

We wcześniejszych tekstach polecałam już całkiem sporo książek dla dzieci:

Wybór jest ogromny. Jednak już od pierwszych dni życia, warto czytać dziecku wierszyki. Dlaczego akurat wierszyki?

  • są krótkie
  • mają ustrukturyzowaną formę
  • są rytmiczne, a więc można przy tej okazji umuzykalniać dziecko
  • można je nie tylko czytać, ale też śpiewać

“Przytulanki” czyli wierszyki do przytulania

Dla niemowląt bardzo ważny jest kontakt fizyczny z opiekunem. Dlatego Przytulankito wierszyki zachęcające właśnie do przytulania się i bliskości.

“Przytulanki” wydawnictwa Papilon są zbiorem utórów różnych autorów, m.in. Danuty Wawiłow, Jana Brzechwy, Marii Konopnickiej, Doroty Gellner czy Józefa Czechowicza.

Dzieci bardzo chętnie sięgają po tę książeczkę, szybko zapamiętują zawarte w niej wierszyki i wracają do nich w cągu dnia.

“Przytulanki” to doskonała książeczka dla najmłodszych dzieci oraz nieco starszych przedszkolaków.

U nas w domu “Przytulanki” czytamy właściwie codziennie. Spędzamy przy nich miłe wspólne chwile i budujemy dobre wspomnienia ♥

Jak zacząć prowadzić bullet journal? Czyli metoda na prowadzenie dziennika

Wpis we współpracy z księganią internetową czytam.pl

Dziś chcę rozwinąć temat, który także poruszałam we wpisie “Self care” zabja “cnoty niewieście”, mianowicie prowadzenie dziennika.

Pisanie jako terapia

Pisanie ekspresywne, czyli takie, w którym wyrażamy swoje emocje i stany, jest formą terapii czy autoterapii. Pozwala wejść w świat swoich uczuć, zrozumieć je, zobaczyć z innej perspektywy.

Nie jest ważne to, w jaki sposób piszemy w dzienniku. Nie musimy myśleć o formie, treści i poprawności gramatycznej. Chodzi o to, by przelać to, co przeżywamy na papier i tym samym, oczyścić głowę i pozbyć się napięcia.

Pisanie jako terapia przynosi szereg korzyści:

  • pozwala się zrelaksować
  • pozwala spojrzeć na swoje problemy z dystansu
  • poprawia nastrój
  • redukuje stres
  • pozwala zobaczyć i nazwać swoje emocje

Bullet journal – zeszyt w kropki

Do pisania i tworzenia swojego dziennika świetnie nadaje się tzw “bullet journal” czyli zeszyt w kropki. Można w nim nie tylko pisać, ale również szukać graficznej formy wyrazu.

W książce “Bullet journal 101 pomysłów na zaplanowanie stronwydawnictwa Publicat znajdziemy świetne koncepcje na prowadzenie dziennika.

Oprócz treści i ubierania swoich myśli w słowa, graficzna oprawa bullet journala ma również właściwości arteterapeutyczne.

W “Bullet journal 101 pomysłów na zaplanowanie stron” znajdują się pomysły na mood tracker, czyli śledzenie nastrojów, trening wdzięczności, określanie celów czy dziennik artystyczny.

Oprócz wzorów i podpowiedzi, jak zaplanować strony bullet journala autorka zawarła też krótke wstępy do każdego rodziału oraz listę pytań, pomagającą prowadzić dziennik. Dla przykładu, przytoczę fragment wstępu do rodziału “Kontroluj swój nastrój”, czyli mood tracker.

Śledząc wizualnie swój nastrój mam kontrolę nad własnym samopoczuciem (…) Możliwość spojrzenia na to, jak się czuję przez dłuższy czas oraz co ma wpływ na moje samopoczucie, jest bardzo interesująca. Nastrój zależy od wielu czynników, dlatego warto pomyśleć, które z nich jesteśmy w stanie zmienić.

“Bullet journal 101 pomysłów na zaplanowanie stron” Helen Colebrook

“Bullet journal 101 pomysłów na zaplanowanie stron” pokazuje, że prowadzenie dziennika może być urozmaicone. Zachęca też do kreatywności i ekspresji nie tylko na poziomie słów, ale też twórczości plastycznej.

Prowadzenie dziennika nie jest przeznaczone tylko dla nastolatek i niesie ze sobą wiele korzyści dla zdrowia i równowagi psychicznej. Zawsze warto spróbować ♥

Relaksacja – co to oznacza?

We wpisie Selfcare zabija “cnoty niewieście” wspominałam, że jedną z rzeczy, które robię dla siebie jest relaksacja. No dobrze, ale czym jest relaksacja? W tym tekście spieszę z odpowiedzią 🙂

Czym jest relaksacja?

Według psychologii relaksacja jest procesem wchodzenia w stan relaksu. Stan ten osiąga się za pomocą treningów relaksacyjnych.

W książce “Autopsychoterapia” Stanisław Siek pisze:

Ćwiczenia relaksacji są zabiegami mającymi na celu wprowadzenie organizmu w stan relaksu, odprężenia.

Stanisław Siek “Autopsychoterapia” s. 112

Ćwiczenia relaksacyjne mają na celu obniżenie napięcia mięśni i zmniejszeniu fizjologicznej aktywności organizmu.

Jak działa relaksacja?

Przyjrzyjmy się więc temu, jak ogólnie działa relaksacja.

Nasz ogranizm doświadcza stanów napięcia, które są wywoływane przez niewyrażone emocje, lęki, stres lub zmęczenie fizyczne. Jeśli nie rozładowujemy tych napięć, doświadczamy bólu np. w jamie brzusznej, klatce piersiowej i głowie. Bardzo często napięcia te mogą towrzyszyć nam każdego dnia, utrudniając codzienne funkcjonowanie.

W ćwiczeniach relaksacyjnych chodzi o to, by rozluźnić te napięte mięśnie. W stanie relasku stają się one miękkie i ciężkie.

Stan relaksu możemy osiągnąć przez praktykę uważności [mindfulness], skupienie się na oddechu czy przez programy relaksacyjne oparte na autosugestii.

Co daje relaksacja?

Relaksacja jest skuteczną metodą samopomocy psychologicznej. Dzięki temu, że stan relaksu jest bardzo przyjemny, możemy osiągnąć wewnętrzny spokój, rozluźnienie, odprężenie. To z kolei pozytywnie wpływa na obraz siebie, samoakceptację i wiarę w siebie. Regularne ćwiczenia relaksacyjne poprawiają jakość naszego życia. Sprawiają, że organizm lepiej się regeneruje i lepiej odpoczywa.

Siek w książce “Autopsychoterapia” pisze, że treningi relaksacyjne przeciwdziałają zmęczeniu i służą szybkiej regeneracji psychicznej.

Relaksacja – metody

Istnieje kilka metod relaksacji. Przy posiadaniu podstawowej wiedzy na ich temat, możemy całkiem skutecznie wykonywać ćwiczenia relaksacyjne samodzielnie. W tym tekście jednak chcę przedstawić Wam metody relaksacji, z których sama korzystam: relaksację Jacobsona i trening autogenny Schultza.

  1. Relaksacja Jacobsona

inaczej relaksacja progresywna, trening neuromięśniowy lub Progresywna Relaksacja Mięśni. Ta metoda relaksacji została opracowana w latach 30 XX wieku przez lekarza Edmunda Jacobsona. Trenig neuromięśniowy polega na napinaniu i rozluźnianiu poszczególnych partii mięśni. Ćwiczenia powinny odbywać się w ciszy i w pomieszczeniu, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał. Można ćwiczyć leżąc lub siedząc.

Relaksacja Jacobsona – efekty

Wśród efektów relaksacji progresywnej Jacobson wymienia:

  • przeciwdziałanie stanom lękowym
  • dostarczenie przyjemnych doznań
  • poprawa samopoczucia
  • zmniejszenie nadciśnienia
  • poprawa pracy serca
  • lepsza praca żołądka i jelit
  • zmniejszenie “nerwowości”
  • korzystny wpływ na dobry sen

2. Relaksacja autogenna Schultza

inaczej trening autogenny Schultza. Opracowany przez Johannesa Schultza, niemieckiego psychiatrę. Sam Schultz określał trening autogenny jako metodę, dzięki której możemy oddziaływać na własny organizm i psychikę poprzez wejście w stan odprężenia i koncentracji. Relaks w tym rodzaju treningu osiąga się przez wyobrażanie sobie i doznawanie uczucia ciężkości w ciele [autosugestia]. Ćwiczenia można wykonywać w pozycji leżącej, półleżącej, siedzącej lub stojącej.

Trening autogenny Schultza – efekty

Stosowanie treningu autogennego ma pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne:

  • pozwala uzyskać lepszy wgląd w siebie przez koncentrację na wrażeniach płynących z ciała
  • łagodzi stany lękowe
  • zmniejsza pobudzenie
  • zmniejsza uczucie znużenia i zmęczenia
  • pozytywnie wpływa na sen

Czy relaksacja pomaga?

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że tak, relaksacja działa. Widzę u siebie wymienione wcześniej korzyci płynące z treningów relaksacyjnych: obniżenie napięcia, mniejszą nerwowość, zmniejszenie nasilenia bólu w barkach, ramionach i głowie. Łatwiej też jest mi się skoncentrować na wykonywanym zadaniu, lepiej rozpoznaję sygnały płynące z mojego ciała a przez to również emocje.

Ćwiczenia relaksacyjne są skuteczną i prostą metodą na codzienny selfcare, zadbanie o siebie i zachowywanie higieny psychicznej w codzienności 🙂

Jeśli mój tekst był dla Ciebie przydatny, będzie mi miło, jeśli go udostępnisz i podasz dalej! 🙂

“Cudowna” Jadzia z Zabłudowa

Nie tak dawno temu, bo w 1965 roku i nie tak bardzo daleko, bo w Zabłudowie na Podlasiu, dziewczynce imieniem Jadzia przydarzyło się coś niezwykłego. Objawiła jej się Matka Boska. Jadzia pobiegła do mamy, która następnie opowiedziała o tym swoim przyjaciółkom. Wieść szybko rozniosła się po okolicy i wkrótce do Zabłudowa zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów. Jadwiga widzenie miała cztery razy.

Cuda, cuda niepojęte

Cud w Zabłudowie, w książce “Cudowna”, opisuje Piotr Nestorowicz. Choć raczej było to objawienie, a nie cud.

Okoliczności tego wydarzenia były dość osobliwe. Były to czasy, w których władza bardzo walczyła z kościołem w Polsce. Wprowadzała zamęt, wywierała naciski na księży i biskupów, intensywnie zwalczała przejawy ludowej religijności.

W takim klimacie 14-letniej Jadwidze ukazuje się Matka Boska i mówi jej, by ludzie się modlili, w przeciwnym razie Syn będzie karał.

Nie powinno dziwić nikogo, że objawienie w niewielkiej miejscowośni na Podlasiu wywołało sensację. Szybko jednak okazało się, że cud stał się kością niezgody nie tylko pomiędzy kościołem a władzą, ale też między wiernymi.

Tło polityczno-społeczne

Piotr Nestorowicz w doskonałej narracji relacjonuje tamte wydarzenia. Samej kwestii prawdziwości cudu jednak nie potwierdza, ani jej nie zaprzecza.

Ale to, co mnie najbardziej interesowało w tej lekturze, to tło polityczno-społeczne cudownych wydarzeń.

Przede wszystkim, kwestia walki kościół-władza. Nestorowicz opisuje go z reporterską bezstronnością, nie opowiadając się po żadnej ze stron. Dla mnie jednak jest to perspektywa, która pozwala bardziej zrozumieć dzisiejszą walkę wiernych o kościół katolicki w Polsce. Dla wielu z nich był on wtedy alternatywą dla niechcianego reżimu komunistycznego.

Kolejny aspekt to “psychologia tłumu”. Cudu nikt nie zweryfikował. Księża i biskup wręcz się od niego odcinali. Ale ludzie WIERZYLI. I to wystarczyło. Gotowi byli poświęcić naprawdę wiele, by tę wiarę ochronić. Wspomnę tylko o “cudownej wodzie”. Po zbadaniu jej przez Inspektorat Sanitarny okazało się, że przekracza normy dla wody pitnej, bagatela, sześćsetkrotnie.

zdjęcie okładki ze strony woblink.com

“Cudowna” książka

“Cudowna” jest reportażem, jakich mało. Nie dość, że odnosi się do historii, to dotyka tak ważkich w polskim społeczeńtwie spraw, jak wiara, kościół czy władza.

Mistrzowsko została tu zachowana obiektywność. Przyznam, że czytając “Cudowną” czekałam na jednoznaczne zakończenie. Pewnie dlatego, że książkę czyta się trochę jak powieść sensacyjną, a w tych na końcu wszystko się wyjaśnia. Tutaj tak nie jest. Nie dowiemy się, kto miał rację, a kto nie. Poznamy fakty, opinie, opowieści i wspomnienia, m.in. samej Jadwigi.

“Cudowna” zmusza do myślenia, weryfikowania opinii i dystansu. Pokazuje świat, który nie jest czarno-biały i w którym nikt nie jest w stu procentach zły lub dobry.

Książkę czyta się szybko, więc tym bardziej zachęcam do sięgnięcia po tę lekturę.

Selfcare zabija “cnoty niewieście”

W niedawnych wypowiedziach o “cnotach niewieścich” padł zarzut w stronę kobiet, że skupiają się na sobie. Autor widzi w tym “upadek obyczajów”. Ja widzę szansę.

W końcu kobiety zdobywają się na odwagę, żeby zadbać o siebie. Przez pokolenia byłbyśmy żywicielkami, pocieszycielkami, pracownicami, gospodyniami, żonami, matkami, kochankami. Rodziłyśmy i wychowywałyśmy dzieci, i najlepiej, żebyśmy odrazu z porodu poszły w pole.

Wspaniale, że dojrzałyśmy do tego, by powiedzieć sobie: jestem ważna, że dbamy o swoje zdrowie, odpoczynek, rozwijamy swoje pasje. Możemy być z siebie dumne ♥

Każda z nas dba o siebie na różne sposoby, bo każda z nas jest inna i ma inne potrzeby. Chcę podzielić się z Wami tym, co mi robi dobrze i sprawia, że czuję się zadbana i zaopiekowana.

Sen

żródło: canva.com

To chyba podstawa mojego selfcare’u. Niedobór snu sprawia, że jestem rozdrażniona, zniecierpliwiona, szybko wybucham. Dlatego dbam, by spać tyle, ile potrzebuję. W dni, kiedy czuję się wyjątkowo zmęczona, bywa że kładę się o dwudziestej. Jestem szczęśliwa, że dorosłam do momentu, w którym stwierdzenie “sen jest dla słabych” schowałam głęboko między bajki.

Kąpiel

źródło: canva.com

Tak, wiem, to mało eco. Ale kąpiel w ciepłej wodzie z pianą lub innymi dodatkami, bardzo mnie odpręża. Do tego książka i mam wszystko, czego potrzebuję do szczęścia.

Podcasty

źródło: canva.com

Słuchanie podcastów to dla mnie nie tylko sposób na zdobywanie wiedzy. To także metoda na relaks. Lubię w drodze do pracy lub na długim spacerze słuchać kojących kobiecych głosów. Bo tak się złożyło, że słucham podcastów nagrywanych przez kobiety. Które z resztą bardzo Wam polecam:

Książki

źródło: canva.com

Kocham książki. Kocham w nich chyba wszystko: zapach, papier, grafiki i ilustracje, projekty okładek, no i oczywiście treść.

Czytam codziennie, chociaż przez kilka minut. Bo niestety zdarza się, że w intensywne dni robocze mam albo bardzo mało czasu, albo bardzo mało siły. Jednak jest to coś, czego staram się nie zaniedbywać. O tym dlaczego, bardziej szczegółowo pisałam we wpisie o biblioterapii, który znajdziecie TU.

Dziennik

źródło: canva.com

Pamiętniki i dzienniki wydają się infantylne. Jednak wcale tak nie jest! Psychologia potwierdza, że jest to skuteczny sposób autoterapii. Jednak zanim przejdziemy do dowodów naukowych, podzielę się z Wami tym, co mi daje pisanie w dzienniku:

  • pozwala zobaczyć swoje myśli i się do nich zdystansować
  • pozwala zwerbalizować myśli, odczucia i wrażenia
  • sprawia, że moja głowa nie musi skupiać się tak bardzo na myślach, które produkuje, bo zostają zapisane
  • pozwala przelać emocje na papier, nie tylko za pomocą słów, ale też rysunków, symboli, kolorów
  • obniża napięcie związane ze stresem

A teraz spójrzmy, co na ten ten temat ma do powiedzenia psychologia.

Profesorowie psychologii Richard Slatcher i James Pennebaker to specjaliści, którzy interesują się ekspresywnym pisaniem i tym, jak prowadzenie dziennika wpływa na nasze poczucie szczęścia, zdrowie i związki. Poprosili więc badanych, o codzienne zapisywanie swoich emocjonalnych doświadczeń i ustalili, że uczestnicy, którzy prowadzili dziennik, czuli się lepiej i rzadziej zgłaszali się do lekarza. (…) Przy stosunkowo niskich kosztach pisanie przynosi widoczne korzyści dla zdrowia psychicznego i fizycznego, pomaga nazwać doświadczane emocje, poukładać sobie myśli i spojrzeć na nie z boku.

Hania Sywula W głowie się poprzewracało, s. 208

Relaksacja

źródło: canva.com

Programy relaksacyjne również stały się obowiązkowym punktem mojego dnia. To czas, w którym skupiam się tylko na sobie, na moim ciele i chwili obecnej, dzięki czemu jestem spokojniejsza, wyciszam się, rozluźniam ciało i uwalniam skumulowane w nim napięcia i emocje.

Korzystam z programów treningów autogennych Schultza oraz Progresywnej Relaksacji Mięśni Jacobsona nagranych przez psychologa Mateusza Banaszkiewicza.

Afirmacje i chwile uważności w ciągu dnia

źródło: canva.com

Bardzo często ciężko jest mi znaleźć godzinę w całości, którą mogłabym poświęcić dla siebie. Praca, nauka, zakupy, zadania mamy i żony to naprawdę dużo. A doba nadal ma tylko 24 godziny.

Dlatego staram się łapać momenty, w których mogę powiedzieć sobie: “jestem w porządku”, “lubię siebie”, “wszystko, co czuję jest w porządku”. W tych krótkich momentach staram się też pamiętać o ćwiczeniach oddechowych, krótkim rozciąganiu czy rozmasowaniu bolących ramion albo zaciśniętych szczęk. Dzięki temu mam poczucie, że przez cały dzień zrobiłma dużo dobrego dla siebie, mimo że są to rzeczy zajmujące kilka minut i nie wymagające właściwie niczego.

Jeśli macie ochotę skorzystać z moich propozycji na afiracje i chwile dla ciała, możecie pobrać za darmo afirmacje i/lub ćwiczenia dla ciała Osiędbasie

Życzliwość dla siebie

źródło: canva.com

Codzienne dbanie o siebie, wykorzystywanie afirmacji, proste ćwiczenia, relaksacje są bardzo ważne dla zachowania równowagi i zdrowia psychicznego.

Niech nikt nam nie wmówi, że skupiając się na sobie jesteśmy leniwe, egoistyczne czy jakiekolwiek jeszcze.

Jesteśmy ważne i nasze potrzeby są ważne. Na co dzień dajemy z siebie bardzo dużo, a jeśli trwamy w ciągłym napięciu, wyczerpaniu, głodzie fizycznym i emocjonalnym, to zamiast “cnót niewieścich” prezentujemy złość, agresję i zniechęcenie.

Zostawmy więc “conty niewieście” specjalizującym się w nich starszym panom, a my zadbajmy o siebie i o to, czego naprawdę potrzebujemy.

Nigdy dość dobra. Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek

Każda z nas mierzy się w swoim życiu z oczekiwaniami. Jedne mamy same wobec siebie, inne przychodzą do nas z zewnątrz. Jedne są realne, inne tak wyśrubowane, że choćbyśmy stanęły na rzęsach, nigdy ich nie spełnimy.

Czytając “Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek”przechodzimy przez trzy części książki: identyfikację problemu, jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie oraz przerwanie cyklu dziedzictwa.

W pierwszej części – identyfikacji problemu – poznajemy oblicza narcyzmu, dowiadujemy się, czym jest narcystyczne zaburzenie osobowości oraz jakimi cechami charakteryzuje się osobowość narcystyczna.

Tak bardzo się staram!

To hasło przyświecające każdej osobie dotkniętej narcyzmem. Dotkniętej, mam tu na myśli nie tylko osoby z osobowością narcystyczną czy narcystycznym zaburzeniem osobowości, ale też takie, które dorastały z inną osobą z osobowością narcystyczną lub są z nią w związku.

W części drugiej, jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie, dowiadujemy się, w jaki sposób w dorosłym życiu funkcjonują córki narcystycznych matek. Jest to też obraz różnych postaw narcystycznych mieszczących się w spektrum narcystycznego zaburzenia osobowości. Poznajemy córki (bo to o nich jest ta książka) ambitne i sabotujące siebie. Możemy też zobaczyć, w jaki sposób wchodzą w związki romantyczne (zależne lub współzależne) oraz jak narcyzm wpływa na ich macierzyństwo.

Jak wychowanie przez narcystyczną matkę wpływa na twoje życie jest bardzo ciekawym opisem powyższych postaw. Pomaga zrozumieć występowanie mechanizmów i schematów postępowania w odniesieniu do osobowości narcystycznej. To główna oś książki, do której prowadzi część pierwsza i z której wynika trzecia.

Czas na zmiany

Przerwanie cyklu dziedzictwa jest proponowanym przez Karyl McBride programem zdrowienia. Na podstawie swojego doświadczenia w pracy terapeutki oraz córki narcystycznej matki, którą sama jest, przedstawia konkretne kroki, które mają doprowadzić do zmiany w zdrową, świadomą i pewną siebie kobietę.

We wstępie do trzeciej części książki autorka pisze: teraz, w części trzeciej, dowiesz się, jak zaakceptować przeszłość, pozwolić sobie na przeżycie związanego z nią żalu, przeprogramować uwewnętrznione negatywne przekazy, przeformułować poglądy oraz przekonania i zmienić swoje życie.

Wśród metod autoterapeutycznych opisuje dziennik, ćwiczenia arteterapeutyczne, pracę ze wspomnieniami i wyobrażeniową. Podobne i opisane w sposób naukowy ćwiczenia, zawarła Hania Sywula w książce “W głowie się poprzewracało“.

Książka wystarczy?

“Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek” jest książką z kategorii samopomocowych. Czytanie jej ma dać wsparcie i doprowadzić do uzdrowienia. Czy jednak to wystarczy?

W moim odczuciu autorka trochę za bardzo upraszcza temat. Widzę podział zero-jedynkowy na złe narcystyczne matki i córki-ofiary. Taki podział nigdy nie jest dobry.

Żeby dotrzeć do konkretów, trzeba przebrnąć przez potok słów, które w amerykańskim sposobie pisania są uprawnione, w polskim tłumaczeniu jednak często tracą sens.

Jestem również daleka od przekonania, że przeczytanie książki rozwiąże wszystkie problemy. “Wsparcie dla dorosłych córek narcystycznych matek” faktycznie może być wsparciem, jednak z całą pewnością nie zastąpi terapii.

Nie tylko ja tak mam

Niewątpliwą wartością “Wsparcia dla dorosłych córek narcystycznych matek” jest mnogość przykładów i doświadczeń pacjentek, znajomych i samej autorki. Dla osób mierzących się z konkretnymi problemami, zobaczenie, że “nie tylko ja tak mam” jest bardzo cenne i zdejmuje ciężar wyobcowania, poczucia bycia nierozumianym i “poza normą”.

Książka jest też napisana prostym językiem, dzięki temu czyta się ją szybko i przyjemnie. Sądzę, że nie mając wobec niej wygórowanych oczekiwań typu “ta książka zmieni moje życie!”, można z niej całkiem dużo wyciągnąć.

Jesteś ważna!

Przesłanie “Wsparcia dla dorosłych córek narcystycznych matek” można zamknąć w tym zdaniu: Jesteś ważna!

Ta książka daje wsparcie, poczucie bycia zrozumianą i wskazuje drogę do zatroszczenia się o siebie, swoje zdrowie psychiczne i potrzeby.

Dobrze, że ta pozycja pojawiła się na rynku. Czuję, że może zrobić wiele dobrego i być znaczącą cegiełką w budowaniu świata świadomych siebie, silnych i zdrowych kobiet.

Psychoterapia bez tajemnic

Pisałam już o kilku popularnych mitach związanych z psychoterapią (tu). Tym razem postanowiłam napisać, jak wygląda psychoterapia z perspektywy pacjentki. Jak często odbywają się sesje, czy i jak się do nich przygotowuję, o czym rozmawiam z terapeutką.

Psychoterapia – ile razy w miesiącu

Moja psychoterapia odbywa się w nurcie psychodynamicznym i spotkania mam raz w tygodniu. Jednak w zależności od nurtu psychoterapii i potrzeb pacjentki/ta, sesje mogą być dwa razy w tygodniu lub raz na kilka tygodni. Wcześniej w terapii systemowej, chodziłam na terapię co dwa tygodnie.

Jak przygotować się do sesji u psychoterapeuty?

Na początku bardzo dziwnie czułam się z tym, że w psychoterapii psychodynamicznej nie mam zadań domowych i nie muszę niczego specjalnie przygotowywać. Trochę takie “go with the flow”.

Teraz, po ponad roku w terapii, która przeważnie rozpoczyna się tak samo, najczęściej zastanawiam się, co ważnego wydarzyło się od ostatniej sesji? Zdarza mi się też zapisywać pojawiające się w ciągu tygodnia pytania czy myśli, o których chciałabym porozmawiać.

Nie mam jakiegoś specjalnego rytuału w związku z przygotowywaniem się do psychoterapii. Chociaż może przydałby mi się taki? Pomyślę o tym 🙂

Co mówić na psychoterapii?

Odpowiedź krótka: wszystko.

Odpowiedź dłuższa:

Z terapeutą rozmawiam o tym, o czym potrzebuję. Często są to bardzo zwyczajne sprawy. Opowiadam o minionym tygodniu, wydarzeniach które miały miejsce. Rozmawiam o tym, jak się czuję. O moim życiu rodzinnym i zawodowym. O planach i pomysłach na przyszłość. O przeszłości oczywiście też, choć nie wygląda to jak na filmach i nie wszystko jest sprowadzane do relacji z matką 😉

Są jednak tematy, których nie jestem gotowa poruszać w gabinecie. Więc po prostu tego nie robię. Czasem rozmawiamy o tym braku gotowości. Ale terapeuta nie naciska i nie wyciąga niczego na siłę.

Przez cały czas trwania terapii, zakres tematów, które poruszam, poszerza się. Z terapeutą buduję relację, w której kluczowe jest zaufanie, a to może budować się bardzo powoli.

Tak po krótce wygląda moja psychoterapia 🙂

Jeśli macie jakieś przemyślenia, dajcie znać na Instargamie lub Facebooku 🙂