Książki z marca 2021 cz. 1

Nowa seria wpisów reaktywująca nieco mojego bloga 😉 Recenzje książek, które wpadły mi w ręce w minionym miesiącu. Zaczynamy od marca!

W marcu 2021 przeczytałam w całości 3 książki i 2 w okolicach połowy. Są to oczywiście książki dla dorosłych. Ponieważ jestem mamą, na co dzień pracującą z dziećmi, chcę Wam również przedstawić aż 6 propozycji tytułów dziecięcych, które były zdecydowanymi faworytami ostatniego czasu.

Wpis postanowiłam podzielić na dwie części, ze względu na to, że 11 książek to całkiem sporo (ups…). W części pierwszej zapraszam więc do przeczytania o książkach dla dorosłych spoza tematyki parentingowej, w drugiej – książkach dla dzieci i rodziców.

Książki dla dorosłych

Książka o miłości“, wyd. Znak

“Książka o miłości” Małgorzaty Halber i Olgi Drendy, to książka, która (jak głosi jej podtytuł) bawiąc, uczy. To rozmowa dwóch dojrzałych kobiet o miłości, związkach i tym wszystkim, co ich dotyczy. O uważności na siebie i partnera/partnerkę, o tym, jak nie stracić siebie będąc w związku, na czym te związki są budowane i dlaczego umierają. O tym, czego każdy i każda z nas potrzebuje, o blaskach i cieniach życia we dwoje i solo. Słowem – o życiu i podstawowym pragnieniu kochania i bycia kochanym.

Dlaczego ta akurat rozmowa zapisana w postaci książki jest wyjątkowa? Bo to rozmowa elektroniczną. Autorki pisały ją w Google dosc a inspiracją do jej powstania były ich rozmowy na komunikatorach.

Nie jest to książka psychologiczna, choć myślę, że już psychoedukacyjna jak najbardziej. Znajduje się tam mnóstwo nawiązań do popkultury, memów, współczesnego internetowego języka. Jednocześnie jest to książka pełna treści, skłaniająca do refleksji, które robią rzeczy z czytelnikiem czy czytelniczką.

Myślę, że to, co warto wiedzieć sięgając po “Książkę o miłości” to to, że jest ona pisana z perspektywy białych, heteroseksualnych i monogamicznych kobiet, do czego też same autorki się przyznają. Poruszają oczywiście wątek związków jednopłciowych, jednak robią to z pokorą, uznając, że głos w tej sprawie należy oddać zainteresowanym, a nie wypowiadać się za nich lub za nie.

Od jednego Lucypera“, wyd. Wydawnictwo Literackie

O tej książce usłyszałam pierwszy raz od Anny Dziewit-Meller na jej Instagramie i pomyślałam, że może to być coś ciekawego. Później usłyszałam recenzję Joli Szymańskiej, nomen omen bardzo pozytywną, z której dowiedziałam się, o czym jest ta książka i pomyślałam, że to chyba nie dla mnie. Nie planowałam jej czytać. Aż pewnego dnia jedna z bliskich mi osób wcisnęła mi tę powieść w ręce i powiedziała “To jest tak dobre!” i tyle.

Zabrałam więc do domu “Od jednego Lucypera”. Zaczęłam czytać i… przepadłam. TO JEST TAK DOBRE, jest chyba najlepszą recenzją tej książki. To powieść, która cały czas we mnie rezonuje i myślę, że będzie to trwało jeszcze długo.

“Od jednego Lucypera” to historia pewnej rodziny. A tak naprawdę kobiet z tej rodziny. Nie jest to rodzina warszawska, czy krakowska. To prosta rodzina pochodząca ze Śląska. Krok po korku, poznajemy kobiety z każdego pokolenia: współczesną nam Kasię, jej mamę, babcię, jej siostrę i prababcię. Poznajemy rodzinne tajemnice, schematy nieświadomie przekazywane kolejnym pokoleniom, a wraz z nimi traumy. Dotykamy również tematu wykluczenia kobiet w czasie wojny i tuż po niej, zmian systemowych i rewolucji społecznej, która nie miała swojego źródła w samym polskim społeczeństwie, ale została narzucona z zewnątrz.

Ta powieść jest napisana pięknym językiem. Jej zdecydowanym wyróżnikiem jest wplecenie gwary śląskiej w wypowiedziach bohaterów. To bardzo ważna książka o dziedziczeniu traumy, poruszająca wątki społeczne, historyczne i polityczne. Książka o kobietach, napisana przez kobietę, jednak nie tylko dla kobiet.

Zdjęcie okładki ze strony lubimyczytac.pl

Ballada o lutniku“, wyd. Wydawnictwo Poznańskie

O tej książce myślałam, że jest nowością. Bardzo się zdziwiłam, kiedy dowiedziałam się, że pierwsze jej wydanie miało miejsce w 1987 roku.

“Ballada o lutniku” Wiktora Paskowa, to niewielka książka opowiadająca o chłopcu imieniem Wiktor i jego relacji z Georgiem Henigiem, starym lutnikiem. Akcja dzieje się w latach 60′ XX wieku w Bułgarii. Wiktor jest synem muzyka, siłą rzeczy i jemu rodzice planują taką samą ścieżkę.

Opowieść Wiktora jest jednak tylko częścią tej książki. Odgrywa się ona bowiem na tle zmian ustrojowych i społecznych w Bułgarii, państwie, które dopiero powstawało. Dotyka problemu biedy, wykluczenia, podziałów klasowych, a także życia, umierania i w końcu śmierci samej w sobie.

Jak pisze tłumaczka “Ballady o lutniku”, Mariola Mikołajczak, jest to książka wielowarstwowa, na którą składają się historia o przyjaźni małego chłopca i rzemieślnika, warstwa historyczna, będąca świadectwem tamtych czasów i w końcu warstwa filozoficzna.

Ballada o lutniku jest moralitetem, który jest wolny od moralizowania, powieścią historyczną bez opisu wielkich wydarzeń, trzyma w napięciu, choć nie jest książką sensacyjną, wzrusza, mimo że nie ma w niej romantyzmu”. (Mariola Mikołajczak, posłowie do Ballady o lutniku).

Fot. Anna Mitura

Szklany klosz“, wyd. Marginesy

“Szklany klosz” Sylvii Plath to książka, z której przeczytałam dokładnie 53% i nie wiem, czy jeszcze do niej wrócę.

Zdecydowałam się przeczytać tę książkę, ponieważ należy ona do kanonu literatury feministycznej. Jest to jednak powieść ciężka, przygnębiająca (może dlatego, że bohaterka choruje na depresję?), napisana dość specyficznym językiem, przypominającym język “Wielkiego Gatsby’ego”.

Akcja dzieje się w USA a bohaterką jest Esther, dziewczyna, dla której sensem życia jest nauka. Odbywając staż w Nowym Jorku, odkrywa jednak, że nie widzi dla siebie przyszłości a co więcej, nie zgadza się ze społecznymi wymaganiami i oczekiwaniami w stosunku do kobiet. Poznajemy jej rozterki, historie miłosne, w których była zwodzona i oszukiwana, a mimo tego, to jej partnerzy otrzymywali społeczne zrozumienie. W końcu Esther przechodzi załamanie nerwowe.

Dużym plusem tej powieści jest to, że jest ona pisana w pierwszej osobie. Nie patrzymy więc na bohaterkę z góry, nie oceniamy jej, lecz rozumiemy motywy jej postępowania, możemy się z nią utożsamić a w pewnym momencie wręcz odczuć, że to świat “oszalał”, a nie ona.

Być może dam “Szklanemu kloszowi” jeszcze jedną szansę, bo nie jest to zła książka, której nie warto czytać. Jednak na ten moment poczułam się nią bardzo zmęczona, a ponieważ wiem już, że jeśli się coś zaczęło, to nie trzeba tego kończyć 😉 to odkładam ją, do czasu, w którym będę miała na nią przestrzeń. Lub na zawsze 😉

Fot. Anna Mitura

Takie to książki przeczytałam w marcu 2021 roku. Może wybierzecie z nich coś dla siebie? A może dla kogoś innego? Ja w każdym razie wszystkie te książki (nawet “Szklany klosz”) polecam z czystym sumieniem.

Do przeczytania w drugiej części, w której słów kilka napiszę o książkach dla dzieci i rodziców 🙂

Leave a Comment

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s